FORBES: Sharing economy – utopia czy przyszłościowy biznes?

Wyobraźmy sobie system społeczny, w którym takie kategorie ekonomiczne jak: zysk, marża, popyt i podaż zastąpione są wartościami, takimi jak: zaufanie, współuczestnictwo, dzielenie się, pogłębianie relacji czy zrównoważona gospodarka zasobami.

Podziel się

facebook twitter google+ linkedin email
Norbert Biedrzycki FORBES sharing economy

Mój artykuł w FORBES z dnia 30 października 2017 roku.

 

Krytycy współczesnej ekonomii, socjologowie, orędownicy kryptowalut (Bitcoin, Ethereum, że wymienię tylko te o największej kapitalizacji rynkowej), a nawet założyciele korporacji z obszaru nowych technologii mówią jednym głosem: żyjemy w czasach postępującego upadku tradycyjnej ekonomii.

Niewydolność współczesnego systemu finansowego najlepiej ilustrują: cykliczne kryzysy systemu bankowości, niesprawiedliwej dystrybucji zysków, nierówności społeczne, manipulacyjna polityka walutowa rządów, kulejąca solidarność społeczna i rozbudowany korporacjonizm. To wszystko może lub musi prowadzić prędzej czy później do kryzysu o wymiarze globalnym. Może nawet do krachu, którego efektem będzie przewartościowanie roli pieniądza w życiu każdego z nas.

Czy więc nowa globalna ekonomia jest potrzebna i możliwa? Czy rewolucja technologiczna, która wyniosła na szczyty takie urządzenia jak smartfon i takie technologie wymiany plików jak peer-to-peer (a zatem wykreowała nowe sposoby korzystania z własności intelektualnej i nowe relacje międzyludzkie) mogą zrewolucjonizować nasze podejście do posiadania, zysku, korzyści?

 

Interesującą postacią, którą chcę przywołać, jest amerykański futurolog, konstruktor, wynalazca Jacques Fresco, który zmarł w tym roku w wieku 101 lat. Postać barwna i niezwykła. W latach 60. stworzył projekt „Americana”, w którym „wrażliwe maszyny” będą chłodzić i czyścić całe miasta w reakcji na proces zanieczyszczania środowiska. Postulował technologię komunikacji między samochodami, tak by zapobiegać wypadkom. Darzył wielką czcią komputery, twierdząc, że są lepsze od ludzi, bo nie mają szkodliwych ambicji. Całe życie poświęcił bowiem na propagowanie ekonomii opartej na zasadzie darmowego i powszechnego dostępu do dóbr naturalnych. Twierdził, że na tym etapie rozwoju cywilizacji mamy wszystko, co potrzebne (zasoby naturalne i technologię komputerową), by tworzyć podwaliny nowej ekonomii.

Krytykując współczesny świat, mówił: „… Chciałbym zlikwidować wojny, ubóstwo i cierpienia ludzkie. Ale nie jest to możliwe w systemie monetarnym, w którym najbogatsze państwa kontrolują większość zasobów światowych. Widzę natomiast powtórzenie serii tych samych wydarzeń: wojny, biedy, recesji, boomu, wojny”.

Rozwiązaniem miałoby według niego być stworzenie systemu, w którym narody deklarują, że nasze zasoby: czyste powietrze i woda, ziemia uprawna, edukacja, opieka zdrowotna, energia i żywność tworzą rodzaj “wspólnego dziedzictwa” wszystkich ludzi, którzy mogą mieć dostęp do tych chronionych dóbr dzięki technologii komputerowej. …

 

Link do pełnego artykułu

 

Powiązane artykuły na moim blogu:

– Tylko Bóg potrafi policzyć równie szybko, czyli świat komputerów kwantowych

Machine Learning. Komputery nie są już niemowlętami

Według naszych komputerów … Pan nie istnieje

Co pomyśli maszyna, gdy spojrzy nam głęboko w oczy?

Upadek hierarchii, czyli kto właściwie rządzi w Twojej firmie

Blockchain ma potencjał do wzruszenia podstawowych filarów naszego społeczeństwa

 

 

Skomentuj

4 comments

  1. MJarosz99

    Seul to jedno z pierwszych miast na świecie, które wdrożyło kompleksową strategię sharing cities i dofinansowało prawie 70 startupów, które obsługują usługi sharing economy w różnych obszarach. W Polsce boimy się chyba wdrażać prawdziwych innowacji. Boimy się kreatywnego myślenia i eksperymentu. W Polsce możem wdrażać nową technologię i filozofię życia, ale wymaga to zupełnie nowego podejścia i trochę fantazji i odwagi. Jak to zacząć opracowywać oddolnie, jak centralizować pewne kluczowe procesy, które wymagają większego zaangażowania kapitałowego i intelektualnego.

  2. Jacek Krasko

    Wcześniej czy później faktycznie większość ludzi będzie musiała dostawać takie zasiłki na życie, bo ich z roboty wykolegują wielokrotnie tańsze maszyny. Sztuczna inteligencja plus sztuczne mięśnie – i mamy oto pracownika idealnego. Naturalnie można ciągnąć grę pozorów i zatrudniać ludzi na jakichś stanowiskach pracy tworzonych tylko po to, by był pretekst do płacenia – tylko po co? W przełożeniu na obecne standardy: kiedyś taki robot, o intelekcie przeciętnego obywatela, wiedzy o gabarytach internetu (bo z niego czerpanej) i wydajności fizycznej powiedzmy skromnie dwóch Pudzianów pracujących 7 dni w tygodniu po 23 godziny na dobę (godzina na autoprzegląd i jakieś drobne konserwacje) kosztować będzie powiedzmy 7 tys zł. Wypracuje miesięcznie kilkadziesiąt. Jaki sens byłby posyłać do pracy człowieka, który jak wiemy wypracowuje dziś 4,5 tys i to brutto, bo jest marnie skostruowany i potrzebuje część forsy wydać na emerytury, renty itp? Niby można takiego pracownika postawić obok tego mechanicznego, ale sensu wielkiego w tym nie ma.

  3. Zwierzak

    Ten zrobił,kto skorzystał mawiali starożytni Rzymianie.Nie mam tu na mysli tych 2000 pasożytów wskazanych przez agencję do spraw ubezpieczeń społecznych.raczej skorzystają najbardziej Ci którzy bedą obiecywać darmochę ,ludziom którzy liczą na darmochę i uzyskają ich przychylność.wszystkie autorytety i wizjonerzy pochwalają ten projekt,jednak nic nie jest doskonałe. Wartałoby się zastanowić kto straci ,a więc wszyscy pracujący legalnie i płacący podatki ,także ci posiadający oszczędności w rozdawanej walucie. jak by się nie obrócić wczesne wstawanie, pracowitość,kreatywność czy racjonalne zarządzanie pięniedzmi odejdą do lamusa. większość dzieci i młodzieży w rubryce miejsce pracy na fb ma formułkę szlacha nie pracuje czy pierdole nie robie.stare już było idzie nowe , a tworzenie specjalnego środowiska dla homo sovieticus nazywane jest rozwiązaniem problemu zwiększonej automatyzacji siły roboczej. tu znowu wartałoby przypomnieć obawy młodopolskich dekadentów co stanie się z rzeszą woźniców gdy do powszechnego urzytku wejdzie kolej.to było ponad sto lat temu ówczesni nie zdawali sobie sprawy że bedzie można zarabiać np drąc ryja w lesie będąc przywiązanym do drzewa czy wysłuchiwaniu zwierzeń leżącego na kanapie.