Przewaga maszyn nad ludźmi nie musi koniecznie oznaczać, że zostaniemy przez nie kiedyś zniszczeni

Inteligentne technologie będą miały nad nami przewagę. Maszyny zmuszą nas do nieustannej nauki.

Podziel się

facebook twitter linkedin email
Norbert Biedrzycki Inteligentne technologie blog

Mój artykuł w Spiders’Web z dnia 10 października 2019 roku.

Przewaga maszyn nad ludźmi nie musi oznaczać, że zostaniemy przez nie kiedyś zniszczeni. Inteligentna technologia zdobędzie przewagę nad nami (jeśli w ogóle zgodzić się z tezą o przewadze) w bardziej wyrafinowanym stylu. Zmusi nas po prostu do nieustannej nauki.

Otwartość na przyjmowanie kolejnych porcji nowych informacji stanie się warunkiem naszego przetrwania w stechnicyzowanym świecie. I właśnie ta przystosowawcza gotowość do ciągłego kształcenia się zagwarantuje ludziom w miarę stałe zatrudnienie.

Najważniejsza cecha pracownika

Inteligencja społeczna i emocjonalna, zdolności komunikacyjne, kompetencje międzykulturowe, gotowość do pracy zdalnej i wirtualnej, ogólna mobilność – to cechy, o których mówimy, że staną się coraz bardziej cenione przez pracodawców w przyszłości. W pełni się z tym zgadzam. Lecz jeśli miałbym wskazać tylko na jedną i najważniejszą kompetencję, która będzie niezwykle istotna w najbliższych kilkunastu latach, to wybrałbym gotowość pracownika do uczenia się. Stanie się ona kluczowa na każdym stanowisku – nieważne, czy będzie ono związane z budowaniem samochodów, tworzeniem programów informatycznych, edukacją dzieci w szkole, czy pozyskiwaniem nowych klientów.

Dywersyfikuj wiedzę

Podoba mi się analogia między sytuacją osoby mierzącej się z wymaganiami zmieniającego się rynku pracy, a inwestorem giełdowym. O tym, że należy unikać inwestowania w jeden typ aktywów, wie nawet przeciętnie doświadczony gracz. Szanse na inwestycyjny sukces rosną wraz z dywersyfikacją portfela. Ta prawidłowość dobrze definiuje oczekiwania wobec pracownika przyszłości. Będzie on zdobywał kwalifikacje szybko, by równie szybko zmieniać je na umiejętności zupełnie nowe.

Niech żyje zmiana

Zasada nieustannej zmiany będzie obecna w trakcie całego życia zawodowego. Długotrwałe kariery budowane w jednym miejscu pracy będą zjawiskiem marginalnym. Zastąpią je regularne migracje do innych pracodawców. Kilkanaście lat temu CV, z którego wynikało, że pracownik często zmieniał pracę, budziło podejrzenia, że osoba ta ma kłopoty z utrzymaniem się na jednym miejscu. Dzisiaj kilka stanowisk w życiorysie zawodowym czterdziestolatka to norma. Myślę, że nasze dzieci w wieku czterdziestu lat będą miały za sobą doświadczenie pracy w kilkunastu firmach. Niektórzy rekruterzy twierdzą wręcz, że w przyszłości rok pracy spędzony u jednego pracodawcy, to będzie maksimum.

Można na to spojrzeć jak na opowieść o niestabilności rynku zawodowego w przyszłości. Ale dla mnie w tym opisie dużo bardziej istotne jest co innego – liczy się tu informacja o tym, że nasze dzieci będą całe życie zdobywać nowe umiejętności i chłonąć nową wiedzę.

Rynek szybszy niż szkoły

Problemem, który odczuwamy już dzisiaj, a który będzie narastał w przyszłości, jest przepaść między klasycznymi systemami edukacji, a wymaganiami rynku pracy. Możemy o tym przeczytać chociażby w opracowaniu firmy McKinsey, zatytułowanym Technology, jobs, and the future of work. James Manyika, szef McKinsey Global Institute stwierdza w nim: Systemy edukacyjne nie nadążają za zmieniającym się charakterem pracy, co powoduje, że wielu pracodawców twierdzi, że nie może znaleźć wystarczającej liczby pracowników z umiejętnościami, których potrzebują. W ankiecie McKinsey dotyczącej młodych ludzi i pracodawców w dziewięciu krajach, 40 procent pracodawców stwierdziło, że brak umiejętności był głównym powodem wolnych miejsc pracy. Sześćdziesiąt procent twierdzi, że nowi absolwenci nie byli odpowiednio przygotowani do świata pracy.

Sytuacja okazuje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy weźmiemy pod uwagę punkt widzenia szczęśliwych posiadaczy pracy. Autor cytowanego opracowania przytacza badania zrealizowane przez portal LinkedIn, z których wynika, że aż 37 procent respondentów wskazywało na to, że nie wykorzystują swoich kompetencji w miejscu zatrudnienia i że wykonywane obowiązki nie stanowią dla nich żadnego pozytywnego wyzwania.

Szefie, podłącz mnie do informacji

Remedium na ten problem musi stać się znacząca ewolucja modeli edukacji. Wieloletnia nauka uniwersytecka będzie się systematycznie skracała. Coraz więcej kompetencji na obszarze kształcenia będą przejmować pracodawcy. Miarą efektywności firm przyszłości będzie to, na ile będą one zdolne szybko reagować na świat zmieniających się danych. Przy czym reakcję należy tu rozumieć jako “podłączenie” pracownika do właściwego źródła informacji, stworzenie mu warunków ku temu, by mógł je zdobyć i aktywnie wykorzystywać w trakcie obowiązków. Zmuszeni sytuacją na rynku, pracodawcy będą musieli wchodzić w rolę organizatorów kursów i szkoleń, a dla pracownika integralną częścią profesjonalnego doświadczenia będzie uczenie się w trakcie codziennych obowiązków zawodowych.

Edukacja rozproszona

Zdobywanie wiedzy będzie pozbawione aury dostojeństwa i uniwersyteckiego skupienia. Zamiast tego edukacja przyszłości może coraz bardziej przypominać odpalenie filmu na YouTubie , z którego coraz częściej czerpiemy informacje o tym jak gotować, jak inwestować w kryptowaluty i co liczy się w świecie najnowszej technologii. Być może coraz bardziej istotną rolę w procesie edukacyjnym będą odgrywać wideo blogerzy dzielący się swoim profesjonalnym doświadczeniem i podobnymi odczuciami, jeśli chodzi o rynek pracy. Pracownik przyszłości będzie nieustannie korzystał z multimedialnych gadżetów w trakcie pracy i wchodził w nowe relacje komunikacyjne (np. na portalach społecznościowych). Stopniowo może zacierać się granica między zabawą, grą, relacjami towarzyskimi, a pracą i edukacją.

O tym, jak ważna będzie swoista „lekkość” w zdobywaniu nowej wiedzy, i jak różnymi kanałami będą do nas płynąć świeże informacje, wiele mogliby powiedzieć dzisiejsi milenialsi.

Czy damy radę?

W chwili, gdy piszę te słowa, ilość nowych informacji na świecie wzrosła wielokrotnie w stosunku do stanu z wczoraj. Według badań IBM w ciągu najbliższych kilku lat ilość ta podwajać się będzie co 11 godzin. Ale tym szalonym wzrostom towarzyszyć będzie rozwój naszych zdolności poznawczych. Biorąc pod uwagę dążenie naukowców do przedłużania ludzkiego życia, rozwój inżynierii genetycznej i poprawianie ogólnej sprawności naszego ciała, przyswajanie wiedzy będzie z pewnością możliwe do późnych lat. To też może wydłużyć naszą produktywność i spowodować, że data urodzenia nie będzie aż tak ważna w procesie zatrudniania, jak ma to miejsce dzisiaj.

Misja firm i rządów

Wnioski z tych rozważań wydają się wręcz banalne. Sukcesu na rynku pracy nie odniosą jednostki, które pozyskiwanie wiedzy będą odczuwały jako przymus. Na sukces będą mogli liczyć ci, dla których nieustanna edukacja stanie się czymś tak oczywistym, jak wyjście po zakupy. Firmy, a także rządy przyszłości będą odpowiedzialne za misję przekwalifikowania pracowników i dostarczania im narzędzi do efektywnej samoedukacji. Jeśli nie będzie ona realizowana, wówczas możemy wrócić do pytań o to, czy staniemy się ofiarami algorytmicznych maszyn. Owszem staniemy się, jeśli one kiedyś „wyczują”, że uczenie nie jest dla nas – ludzi – czynnością najważniejszą.

Link do pełnego artykułu

Powiązane artykuły

– Kiedy przestaniemy być biologicznymi ludźmi?

– Sztuczna inteligencja to nowa elektryczność

– Roboty czekają na sędziów

– Tylko Bóg potrafi policzyć równie szybko, czyli świat komputerów kwantowych

– Machine Learning. Komputery nie są już niemowlętami

Skomentuj

10 comments

  1. Adeptus99

    Dzieci są mało inteligentne bo zachodzi u nich proces “synaptic pruning”. W skrócie polega to na tym że eliminowane są wadliwe neurony u dzieci. Neurony te nie potrafią stworzyć dobrych – stałych połączeń, ale ciągle “pchają się” w nie i próbują wejść w te szlaki synaptyczne co kodują konkretne dane. To powoduje że szlak się przerywa natychmiast i te dane nie są zapamiętane. Dlatego dziecko jest “głupie” przy urodzeniu.
    Poprawnie uformowane neurony dziecka nie są tym samym co neurony psa. Są one o wiele bardziej skomplikowane, więc ten link nie ma sensu dla mnie. To nie jest żadne odkrycie nowe że dzieci są głupie a co za tym idzie są inne zwierzęta które są równie albo bardziej mądre jak małe dzieci.

  2. TomaszKik

    Sztuczna inteligencja, dopóki nie ma samoświadomości (czy można mówić tutaj o sztucznej świadomości w kontekście sztucznej inteligencji – czy to jeszcze sztuczna inteligencja?) jest maszyną, narzędziem jak każde inne używane przez człowieka. Myślę więc, że to człowiek powinien być odpowiedzialny za wszelkie konsekwencje jej działania – nawet jeśli nie był w stanie ocenić skutków zanim jej użył. Nawet skłaniałbym się do stwierdzenia zwłaszcza, jeśli nie był w stanie ocenić skutków przed użyciem SI. Co innego gdy jest mowa o świadomej inteligencji – wtedy już możemy mówić o regulowaniu ram w jakim ma działać względem jej wprost.

  3. Robert Kaczkowski

    Część z AI może posiadać minimalną ilość empatii, to tzw. przyjazne AI, a więc systemy, które stworzone zostały w konkretnym celu, mogą myśleć odrębnie od swojego właściciela, a dla nas zupełnie abstrakcyjnie.

  4. Jacek B2

    A gdyby takie bojowe roboty, wyrwały się dlaczegoś spod naszej kontroli, to długo by ludzie nie pożyli. Kto nie wierzy niech obejrzy ponownie Teminatora 1,2 i trzy. Poważnie.

  5. Andrzej44

    Bardzo często widzę jak to AI wygląda od podszewki, i jak daleko jest jeszcze do tych zapowiadanych rewolucji. Obawiam się, że AI nie pomoże nam jeżeli nie pomożemy sobie sami. Technologie AI są doskonałe w optymalizacji pojedynczych zadań, ale do ich pracy wymagane są olbrzymie zasoby. Zasoby, których możemy już za 30 lat nie posiadać.
    Ile procent prądu potrzebnego do wytrenowania kolejnego modelu sieci neuronowych jest dostarczanych z paliw kopalnych? I czy ta wytrenowana sieć, czy to grająca w GO, czy bawiąca się ze sobą w chowanego, pozwoli na to, żeby tych paliw spalić mniej w następnej iteracji?
    Obawiam się, że mam chwilowo mocno pesymistyczne podejście do ludzkości jako całości.

  6. TomekJacek

    Jeśli ktoś zrobiłby konkurs na najbardziej w ostatnim roku nadużywane hasło, za którym najczęściej stał jedynie pusty marketing bez żadnej realnej treści, to według mnie zdecydowanie wygrałoby hasło: “sztuczna inteligencja”.

    Moja predykcja na przyszły rok jest w tej kwestii znacznie krótsza niż autora artykułu i brzmi: “w 2020 nic się w tej materii nie zmieni”.

  7. PiotrKisz21

    Nie mówimy o tym, co dzisiaj ale o tym, co będzie jutro. Mało masz wizji integracji różnych urządzeń że sobą? Internet rzeczy, prace z Cortaną, Siri czy Alexą a to wszystko tylko z dostępnych rzeczy. Już teraz boty działają w necie, zapoznaj się z tematem algorytmów fb lub googla. Oczywiście, na razie to tylko same algorytmy, ale organizmy kiedyś też były tylko jednokomórkowe… A ewolucja zero-jedynkowa nie trwa miliony lat… Pozdrawiam.