Nowy gracz na sportowej arenie: BIG DATA

Nowoczesne metody analizy danych pozwalają trenerom zrozumieć swoich zawodników, a producentom widowisk sportowych przewidzieć zachowania widza. Na stadionach montuje się sensory rejestrujące poruszanie się zawodników po murawie.

Podziel się

facebook twitter google+ linkedin email
Norbert Biedrzycki Sport BigData

Wszyscy chcemy sukcesów

Atos, angażując się technologicznie w olbrzymie przedsięwzięcie jakim były Igrzyska musiał dowieść determinacji w drodze do sukcesu. Tak jak sportowiec stający na bieżni, tak nasza firma, podejmując się tego technologiczno-biznesowego wyzwania, decydowała się na udział w swego rodzaju walce. Momentami trudnej i wyczerpującej. Bo olimpiada to – oprócz sportowych emocji – krzyżujące się interesy reklamodawców, nadawców, redakcji, sportowych menedżerów i inwestorów. I do tego nakładające się rożne uwarunkowania technologiczne. Wszyscy uczestnicy sportowego show wierzyli w to, że ich wcześniejsze zaangażowanie, biznesowe analizy, zdobycze technologiczne z których korzystają, zbliżą ich do sportowego i biznesowego sukcesu.

 

Mniej miejsca na niewiadome

I to właśnie możliwość przewidzenia sukcesu staje się jednym z głównych aspektów współczesnego widowiska sportowego. Proces przygotowania sportowca do zawodów, oprawa marketingowa widowisk, ich dostępność na ekranach telewizora czy smartfona – to wszystko zbyt drogo kosztuje, by sportowcy, trenerzy, producenci chcieli ponosić ryzyko. By nie wiedzieli, czy się uda. Prezes, trener i zawodnik muszą zwyciężyć, a porażka – jeśli nawet następuje – powinna być dla widza przynajmniej spektakularnym widowiskiem. To on płaci za tę sportową walkę i zabawę, która obserwuje dzięki zaangażowaniu tysięcy wozów transmisyjnych, kamer, mikrofonów, serwerów, łącz wi–fi. On musi mieć więc gwarancję stuprocentowej zabawy.

 

Wizjonerzy i komputery

To, w jaki sposób wprowadzić niezbędny element przewidywalności do sportu pokazał nam Billy Beane, menedżer klubu sportowego w filmie Moneyball. Postać grana przez Brada Pitta reprezentuje na ekranie zupełnie nowe podejście do kwestii treningu i sportowego sukcesu. Filmowy coach wie, że do zwycięstwa nie wystarczy zwykły trening wytrzymałościowy czy dobry fizjoterapeuta. Nie liczą się utarte przekonania dotyczące zawodników. Zbyt wiele w tym przypadku i niepewności. Do zwycięstwa trzeba zaangażować najnowszą technologię, wykorzystać komputery tak, by potrafiły przeanalizować historię porażek, incydentów na parkiecie, zachowań zawodników. Dla wizjonerskiego trenera analiza danych miała zaprowadzić do większej wydajności sportowców, umożliwić prognozy dotyczące ich zachowań, a nawet pomóc w odkrywaniu nowych talentów. Dzisiaj taka strategia w realnym świecie trenerów przestaje zaskakiwać. Analityka danych i bazująca na niej technologia służy wszystkim stronom sportowego widowiska: zawodnikowi, trenerowi, kibicowi i producentowi telewizyjnego widowiska.

 

Z fabryk na stadiony

Postać graną przez Pitta doskonale rozumiałby Jill Stelfox, wiceprezes amerykańskiej firmy Zebra Technologies. Dzisiaj z uśmiechem wspomina czasy, kiedy jego rozwiązania technologiczne interesowały wyłącznie rolników i prezesów fabryk. Ci pierwsi, dzięki systemowi rejestracji i przetwarzania danych mogli programować cały proces hodowli bydła. Drudzy umieszczali kamery i czujniki przy swoich taśmach produkcyjnych, aby analizować efektywność procesu produkcji. Dzisiaj do jego firmy zgłaszają się właściciele klubów sportowych, trenerzy i administracja stadionów. Jego technologia wykorzystuje system czujników, które w czasie rzeczywistym pobierają, przetwarzają i wysyłają do serwerów dane ze stadionu. Mamy więc do czynienia z systemem pozwalającym na bieżącą analizę sytuacji na boisku, szczegółowych ruchów zawodników, łącznie z siłą uderzeń w piłkę. To wszystko wzbogacone jest o dane historyczne, wcześniej zarejestrowane na boiskach lub treningach. Taka kombinacja informacji staje się skarbnicą wiedzy dla każdego szkoleniowca.

 

Trenerzy chcą BIG DATA

Systemy gromadzenia i przetwarzania informacji zostaje coraz chętniej wykorzystywane przez trenerów z różnych środowisk sportowych. Sięgają oni po elektroniczne analizy, których składową są takie dane jak: zachowania zawodników podczas meczów, stopień odwodnienia lub wyczerpania organizmu biegacza, siła uderzenia podczas kontaktu fizycznego między zawodnikami, szybkość biegu na bieżni, siła kopnięć w piłkę, a nawet jakość snu w nocy przed zawodami. Wszystkie te informacje mogą stać się potężnym narzędziem w rękach każdego trenera, który buduje swój własny system treningu zawodników.

Cynthia Rudin zajmująca się statystyką na Massachusetts Institute of Technology krótko podsumowała dla The Guardian korzyści, jakie świat sportu zyskuje przez połączenie swojego kapitału z BIG DATA. Według niej: „BIG DATA sprawdzi się przy ustalaniu planów szkoleniowych, analizie zachowań zawodników z drużyny przeciwnika i strategii trenera konkurencyjnej drużyny. A umieszczając urządzenia do rejestracji informacji na karoserii samochodu wyścigowego, pomożemy każdemu kierowcy w osiągnięciu zwycięstwa”.

 

Jeśli sport to…

biznes dla zawodników, trenerów, menedżerów i producentów, to dlaczego miałby nie korzystać z globalnego trendu jakim jest BIG DATA? Jeśli firmy wykorzystują przetwarzanie informacji do usprawniania procesów zarządzania, to dlaczego nie mieliby tak postępować właściciele klubów czy trenerzy zespołów? Nie jest przecież istotne, czy dane, jakimi ktoś dysponuje dotyczą wolumenu sprzedaży, czy pulsu biegacza na stadionie. Ważne jest to, by zbudować w oparciu o nie przewidywalny scenariusz wydarzeń. Przynajmniej dążyć do tego. Bo przecież talenty sportowców zawsze będą się liczyć najbardziej i zawsze będą zróżnicowane. Sport pewnie do końca pozostanie rodzajem ruletki.

 

Artykuł ukazał się 12 października 2016 w Forbes

 

Powiązane artykuły:

Machine Learning. Komputery nie są już niemowlętami

Niewidzialna pajęczyna wokół nas, czyli Internet Rzeczy

Sztuczna Inteligencja dostępna i pomocna dla każdego z nas

TESLA a ludzkie prawo do błędów

Nowoczesne technologie a stare lęki: czy roboty odbiorą nam pracę?

Przyszłość e-commerce na Kubie i perspektywy dla cyfryzacji

Sagrada Familia i Internet Rzeczy

 

 

Skomentuj

11 comments

  1. Krzysztof Bikowski

    Bardzo często się zdarza, że analiza danych obala mity, perfekcyjnie odsłania słabości i bolączki firmy. Np. jej modelu biznesoweg, w jaki sposób sprzedaje swoje produkty i usługi. Od razu wiadomo, nad czym trzeba pracować i co ulepszać. Bywa to jednak wyzwaniem, bo często taka analiza odkrywa niewygodne prawdy i uderza w różne firmowe grupy interesów. Ale takie grupy trzeba też zidentyfikować. Do tego trzeba świadomego zarządzania danymi z zadaniami i rolą managerów w firmie. Niewątpliwie jest to duża szansa na świadomie zarządzanie procesami biznesowymi

  2. Andrzej_Ko

    Bardzo ciekawe. Czytałem o testach treningów sterowanych komputerowo dla tenisistów, idyswidualnie opracowywanych zestawach ćwiczeń i korekty ruchów w oparciu o filmy w VR

  3. DCzaj

    Bardzo ciekawy artykuł. Zaciekawił mnie ten film z Bradem Pitem. Obejrzę. IoT na stadionie? Beacony pokazujące jak zachowują się sportowcy – to już si dzieje. Mamy też walki robotów. Ciekawie się ten świat zmienia

    • Norbert Biedrzycki  

      Świat się zmienia na naszych oczach. Ostania taka rewolucja to było social media. Teraz materializuje się wile trendów w tym samym czasie. Najważniejsze: machine learning, VR/AR, automatyzacja/robotyka, sztuczna inteligencja, IoT. Big Data nie istnieje bez IoT i beaconów. To one dają „data”. Reszta to analiza, algorytmy oparte o samouczące się maszyny, boty, sieci. Uważam że teraz, na naszych oczach świat się zmienia.