Rozszerzona rzeczywistość w służbie nowoczesnej gospodarki

Zredukowanie roli technologii Augmented Reality do narzędzia służącego tylko rozrywce, byłoby błędem. W niedalekiej przyszłości AR może wspierać działy produkcji i marketingu, a w takich branżach, jak architektura, zdrowie, produkcja i handel detaliczny ujawni szybko innowacyjny potencjał.

Podziel się

facebook twitter google+ linkedin email
Rozszerzona rzeczywistość w służbie gospodarki Norbert Biedrzycki

Mój artykuł wWiadomości Gospodarcze z dnia 16 stycznia 2019 roku.

Wersja polska:

Wersja niemiecko językowa:

Pełny artykuł:

Pierwsze skojarzenia z Augmented Reality (rzeczywistość rozszerzona) przenoszą nas do świata gier mobile. To nie powinno dziwić, do dzisiaj bowiem trudno zapomnieć o Pokemonach z 2016 roku dzięki którym wielu z nas dowiedziało się, że AR w ogóle istnieje. Jednak zredukowanie jej roli do narzędzia służącego rozrywce, byłoby błędem. W niedalekiej przyszłości AR może wspierać działy produkcji i marketingu, a w takich branżach, jak architektura, zdrowie, produkcja i handel detalicznyujawni szybko innowacyjny potencjał.

W miarę jak rynki wirtualne i rozszerzonej rzeczywistości wciąż rosną, łączna wartość tego sektora ma przebić barierę 170 mld dolarów w 2025 roku. Virtual Reality (VR) i Augmented Reality (AR) od dawna są uważane za przyszłość technologii wizualnej, z wieloma coraz bardziej optymistycznymi prognozami przewidującymi wzrost sprzedaży i wykorzystania w nadchodzących latach. Rynek VR przekroczył granicę 2 mld USD w 2017 roku, głównie dzięki boomowi związanemu ze sprzedażą gier wideo (650 mln USD).

W największym skrócie, rozszerzona rzeczywistość jest technologią, która „miksuje” rzeczywistość cyfrową ze światem, w którym przebywamy fizycznie. Obrazy z naszego fizycznego świata rejestrowane przez kamerę, zsynchronizowane zostają z komputerowymi grafikami i animacjami 3D. Realizowane jest to tak, abyśmy mieli poczucie jedności tych dwóch sfer. W odróżnieniu od rzeczywistości wirtualnej, która zanurzając nas w trójwymiarową symulację, odrywa nas od naszego fizycznego świata, rzeczywistość rozszerzona płynnie łączy dwa równoległe porządki. By poruszać się w świecie rzeczywistości rozszerzonej, wystarczy smartfon z odpowiednią aplikacją lub specjalne okulary.

Real stapia się z wirtualem w zastosowaniach przemysłowych

Przykłady możliwości, jakie daje rozszerzona rzeczywistość można mnożyć. Technologia ta z założenia ma dodawać rzeczywistości nowego, informacyjnego wymiaru. Nie chodzi więc tylko o zabawę, ale o wzbogacenie treści, poszerzenie naszego doświadczenia i pogłębienie wiedzy. 

Jednym z największych przypadków zastosowania AR w przemyśle jest naprawa i konserwacja maszyn, urządzeń czy wręcz całych linii produkcyjnych. Personel zajmujący się naprawą i konserwacją może używać słuchawek i okularów AR podczas wykonywania swoich zadań, aby zapewnić im przydatne informacje na miejscu, sugerować potencjalne poprawki i wskazywać potencjalne obszary problemów. Ten przypadek użycia będzie nadal silniejszy, ponieważ zastosowania internetu rzeczy i połączeń maszyna-maszyna ciągle się powiększają i przez to mogą dostarczać informacje bezpośrednio do zestawów AR.

Innym przypadkiem użycia to architektura i budownictwo, zaczynając od projektowania przestrzeni aż do aranżacji wnętrz. Tu AR może pomóc wizualizować produkty końcowe podczas procesu twórczego. Dzięki zastosowaniu zestawów AR architekci, inżynierowie i specjaliści od projektowania mogą wkroczyć bezpośrednio do budynków i przestrzeni, aby zobaczyć, jak mogą wyglądać ich projekty, a nawet dokonać wirtualnych zmian na miejscu. Planiści miejscy mogą nawet modelować wygląd całego układu miasta za pomocą wizualizacji. Wszelkie prace związane z projektowaniem lub modelowaniem, które obejmują relacje przestrzenne, są doskonałym przykładem zastosowania tej technologii.

AR daje wiele możliwości zwiększenia wydajności i oszczędności w wielu obszarach logistyki biznesowej. Obejmuje to transport, magazynowanie i optymalizację trasy. Zapewnienie pracownikom bardziej efektywnych sposobów wykonywania swojej pracy jest jednym z najlepszych przypadków wykorzystania zwrotu z inwestycji w dzisiejszym środowisku biznesowym.

Nie tylko oszczędności

Oprócz oszczędności pracy wynikających z poprawy bezpieczeństwa i redukcji przeróbek czy poprawek, wiele zautomatyzowanych maszyn i technologii używa VR i AR do wykonywania zadań, które kiedyś wymagały wykwalifikowanej siły roboczej. Na przykład za pomocą inteligentnych dronów i operatora wyposażonego w okulary AR można już teraz generować model 3D powierzchni działki pod przyszłą zabudowę, przy okazji automatycznie obliczać powierzchnię i objętości ziemi, która ma zostać przeniesiona, parametry zbrojeniowe przyszłej konstrukcji czy zapotrzebowanie materiałowe. Tę samą technologię można łączyć z inteligentnymi maszynami budowlanymi, które od razu mogą wyjechać na plac budowy bez potrzeby przygotowywania czasochłonnych projektów. 

Technologia VR, umożliwia szybką i automatyczną aktualizację modeli 3D w czasie rzeczywistym, dzięki czemu projektowanie urządzeń czy linii produkcyjnych staje się znacznie szybsze a logistyka i zarządzanie zasobami są uproszczone i dokładniejsze. 

W ten sam sposób, w jaki VR pozwala pracownikom widzieć zmiany w czasie rzeczywistym pozwala im również szybciej wychwytywać problemy i reagować na nie. Inżynier narzędziowy, może oglądać instalowane narzędzia w czasie zbliżonym do rzeczywistego i w razie potrzeby wprowadzać zmiany w projekcie. To, zazwyczaj zajmowało dni lub tygodnie z ręcznym gromadzeniem danych i nadzorem można teraz wykonać w kilka minut.

Szacuje się, że wykorzystując technologię AR czy VR oraz inteligentne systemy projektowe czas projektowania maszyny czy urządzenia można zredukować w wielu przypadkach aż o 60% i wirtualnie przetestować takie urządzenie w celu eliminacji błędów projektu. AS w dobie Przemysłu 4.0 technologie te pozwolą klientowi na zaprojektowanie sobie samemu i przetestowanie urządzenia o unikalnych, wyjątkowych cechach, tak aby spełnić jego indywidualne oczekiwania.

Jak poczuć doskonałość?

Chociaż idea AR już od kilku lat próbuje wyjść poza laboratoria technologicznych gigantów, nie brakuje problemów z zamianą teorii w praktykę. Rok temu pisałem o perypetiach Google Glass – produktu, który miał ambicję stać się pierwszym, masowo dostępnym urządzeniem, łączącym ze sobą obie te rzeczywistości. Specjalne gogle miały ułatwiać dostęp do wyszukiwarki internetowej, umożliwiać nagrywanie filmów i przekazywać do naszego mózgu mnóstwo informacji. Ale jednak nie do końca wszystko poszło gładko, a na decyzję o zawieszeniu tego projektu wpłynęło kilka czynników. Oczy użytkownika okularów męczyły się zbyt szybko. Pojawiły się wątpliwości prawne dotyczące ochrony prywatności (efekt używania kamery). Niespodziewaną, ale istotną kwestią, okazała się nieprzychylna reakcja osób na widok ludzi z nałożonymi goglami. Nie zakładamy ich masowo do dzisiaj, bo ciągle też nie zbudowano wystarczająco długotrwałej baterii, która mogłaby je zasilać. Wiele do życzenia pozostawia też kąt widzenia. Być może projektowane teraz Google Glass 2.0 nie będą miały problemów swoich poprzedników.

Tom Emrich, założyciel funduszu Super Ventures, którego misją jest inwestowanie w nowe technologie, skomentował problem z popularyzacją idei rozszerzonej rzeczywistości następująco: „Aby nowa rzeczywistość nas wciągnęła ważne jest, by rozwiązania cyfrowe umożliwiły wymieszanie wszystkich aspektów ludzkiego doświadczenia tak, aby w trakcie kontaktu z wirtualną treścią mieć poczucie, że obcujemy ze światem rzeczywistym”. W tych słowach zawiera się zapewne to, co może być największą przeszkodą w upowszechnianiu całego pomysłu. Żeby to wszystko zadziałało, żeby użytkownik „kupił” ideę, produkt musi być perfekcyjny. A ciągle nie jest. Obrazy 3D mają kłopoty z zakotwiczeniem się w świecie rejestrowanym przez kamerę, a tym samym wrażenia wzrokowe użytkownika nie zachęcają do kontynuacji zabawy. 

Jest więc nad czym pracować, ale każdy rok dla tej technologii oznacza postęp, a czołowe firmy technologiczne się nie poddają. Wręcz przeciwnie – rywalizacja między nimi trwa w najlepsze. Do tego – poza główną areną – toczy się dynamiczne życie rzeszy start-upów, które też chcą mieć swoje pięć minut. Ostatnio zaprezentowana została nawet technologia, gdzie obraz wirtualny pokazywany jest bezpośrednio w soczewce kontaktowej. Czy ta nowość się przyjmie – zobaczymy.  

Nie pokazujcie mi smoków

Jeśli chodzi o podejście mediów, niektórych przedstawicieli funduszy, a także firm, które zdecydowały się pracować nad rozwojem technologii AR możemy wymienić dwie postawy: sceptyczną i entuzjastyczną. Dystansu do obecnych trendów nie kryje dyrektor zarządzający funduszu Borealis Ventures, Jesse Devitt:. „Przestańcie pokazywać mi smoki. Jasne, że można takiego pięknego smoka zrobić. I jeśli się go ogląda za pierwszym razem, to robi on wrażenie. Ale ono mija. Pokażcie mi, że rozszerzona i wirtualna rzeczywistość dostarczają rzeczy użytecznych. Bo wielkie efekty wizualne nie oznaczają jeszcze, że będziesz zarabiał na nich pieniądze.” Oczywiście odnosił się do zastosowań tej technologii w branży rozrywkowej a dokładniej do gier video. 

Natomiast na przeciwległym biegunie znajdziemy opinie przedstawicieli startupów i niektórych firm technologicznych, którzy mocno akcentują realne korzyści, jakie omawiana technologia może przynosić. Mając duży potencjał edukacyjny, informacyjny i marketingowy, może przyśpieszać wiele operacji w biznesie, tworzyć nowe sposoby promowania produktów czy nauki nowych czynności, ułatwiać pracę specjalistów i prowadzić do oszczędności w firmach.

Rozszerzona rzeczywistość w służbie gospodarki Norbert Biedrzycki 2

Giganci nie rezygnują

O tym, by mimo wszystko marzenia stały się faktem, zabiegają nie tylko najwięksi na rynku: Microsoft, Apple, Facebook, Google, Amazon. W Stanach Zjednoczonych i w Azji można znaleźć sporo funduszy inwestycyjnych, które finansują prace związane z AR prowadzone przez startupy. W zeszłym roku Apple zainwestował 30 mln USD w startup Vrvana, który od kilku lat pracuje nad goglami do AR. Wcześniej firma z Cupertino przejęła udziały w takich firmach jak: Flyby Media, Metaio, Emotient oraz Faceshift. 

Warto tu jednak wspomnieć o dość istotnym wydarzeniu na rynku, które stanowi znaczący krok naprzód, jeśli chodzi o doskonalenie technologii. W zeszłym roku na rynku pojawił się wprowadzony przez Apple software Arkit, będący zestawem narzędzi, z którego mogą korzystać deweloperzy. Pozwala on na to, by przedmioty „nakładane” na obraz z kamery (postacie, bryły, infografiki, grafiki) lepiej się skalowały i naturalniej osadzały w rzeczywistości pokazywanej przez kamerę. Propozycja została dobrze przyjęta przez branżę deweloperską, a zwykli użytkownicy, którzy korzystają z systemu IOS, mogą ściągać aplikacje i gry, które wykorzystują technologię AR. 

Konkurenci oczywiście nie śpią. Facebook przejął producenta gogli firmę Oculus VR, płacąc z nią 2 mld dolarów. Było to jedno z jedenastu przejęć dokonanych przez firmę Mark Zuckerberga. 

Pieniądze w rozszerzonej rzeczywistości

Środki, jakie dotąd zainwestowały koncerny w rozwijanie tej technologii wskazują, że idea nie zostanie raczej szybko pogrzebana. Wręcz przeciwnie – coraz to nowe firmy włączają się do gry. Raport firmy Digi-Capital, która specjalizuje się w tematyce rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości, pokazuje znaczący wzrost inwestycji na tym obszarze. W 2017 roku firmy zaangażowane w prace nad omawianymi technologiami, zainwestowały 4,5 miliarda USD w ich rozwój, co oznacza trzykrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2015. Rok poprzedni okazał się zresztą kluczowy w dotychczasowym rozwoju branży ze względu na liczne przejęcia oraz dzięki temu, że idea rozszerzonej rzeczywistości trafiła do masowej świadomości (Pokemony zrobiły swoje). Według Digi – Capital do roku 2025 cały rynek omawianych technologii ma osiągnąć poziom 170 mld USD. McKinsey w raporcie o rozwoju tego rynku podaje, że Bank Goldman Sachs oszacował kapitalizację branży na poziomie 120 mld dolarów do roku 2025.

Komputery skończą w muzeum?

A może za tym wszystkim kryje się jeszcze coś więcej? Autorzy wspomnianego raportu McKinsey stawiają tezę, że jesteśmy na drodze do technologii, która prędzej czy później zastąpi „mobile computing”. Czy w konsekwencji tradycyjne interfejsy przestaną być potrzebne i trafią do muzeum techniki? Może przełomem w rozwoju najnowszych technologii byłoby właśnie wyeliminowanie monitora i klawiatury, które dzisiaj pośredniczą w dostępie do informacji? Zarówno Mark Zuckerberg z Facebooka jak i przedstawiciele Microsoftu mówili kilkakrotnie o tym, że znany nam z codziennego użytkowania ekran – w naszym smartfonie, laptopie, telewizorze – stanie się kiedyś historią. Jeśli tak, to do obsługi urządzeń przestaniemy używać rąk, a w większej mierze korzystać będziemy ze wzroku i naszej wyobraźni. Dzisiaj mówi się o tym, że kariera AR czy VR będzie jeszcze przez jakiś czas rozwijała się w oparciu o korzystanie ze smartfonu. Czy natomiast za kilka lat zaczniemy masowo używać gogli – trudno wyrokować. A jeśli tak się stanie, to czy będziemy mogli kiedyś sterować przepływem informacji za pomocą wzroku? 

Nie mogę wskazać, jakie scenariusze zwyciężą w przyszłości, jeśli chodzi o rozwój tego zjawiska. Mamy do czynienia z wyrafinowaną technologią, która wymaga olbrzymiego nakładu pracy, ulepszeń i ogromnych inwestycji. Z jednej strony mamy wielki apetyt, który wyczuwa się w postawie technologicznych startupów, po drugiej – ciągłą niepewność inwestorów czy wynalazki, które kosztują krocie, zostaną zaakceptowane przez masowego użytkownika. Nie wiadomo, czy okulary – które są tu podstawowym elementem układanki, przyjmą się. Być może kluczową rolę odgrywa tutaj mechanizm natury psychologicznej (nie chcę nosić żadnych okularów, ani nie chcę być przez nie obserwowany), który spowolni rozwój trendu. Może też okazać się, że technologia ta zdobędzie uznanie u przedstawicieli kilku wyspecjalizowanych branż (architektura, przemysł, marketing), a użytkownik indywidualny wcale nie będzie miał ochoty na doznawanie uroków rzeczywistości wzbogaconej o warstwę wirtualną. Bez względu na scenariusze i czas potrzebny na ich realizację, uważam, że potencjał technologii AR i VR jest olbrzymi.

Powiązane artykuły:

– Sztuczna inteligencja to nowa elektryczność

– Tylko Bóg potrafi policzyć równie szybko, czyli świat komputerów kwantowych

– Machine Learning. Komputery nie są już niemowlętami

– Niewidzialna pajęczyna wokół nas, czyli Internet Rzeczy

– Rozszerzona Rzeczywistość. Widzieć więcej niż tylko Pokemona

Skomentuj

8 comments

  1. Krzysztof Bikowski

    Kilka przykładów z praktyki AR. Projekcja wnętrza ciała pacjenta np. podczas zabiegu chirurgicznego (Vein Viewer). Nawigacja wzbogacona o informacje z otoczenia, wirtualna mapa połączona z obrazami rzeczywistymi możliwa w ruchu samochodowym czy pieszym, np. w budynkach (Indoor Tracking). Gogle AR dla narciarzy i snowbordzistów, informacje prowadzące na trasie. Wzbogacone dokumentacje referencyjne, instrukcje obsługi i naprawy (przemysł).

  2. Czesław

    Uber, Volvo oraz IKEA to przykłady marek, które znalazły idealny sposób na wykorzystanie potencjału Wirtualnej Rzeczywistości w marketingu. Wpłynęły one w nowy i nieznany dotąd sposób na świadomość klientów, i z pewnością zostały na długo zapamiętane