Szukasz większych zysków? To zacznij się ze mną dzielić

Wyobraźmy sobie system społeczny, w którym takie kategorie ekonomiczne jak: zysk, marża, popyt i podaż zastąpione są wartościami, takimi jak; zaufanie, współuczestnictwo, dzielenie się, pogłębianie relacji, zrównoważona gospodarka zasobami. Brzmi jak utopia? Pewnie tak.

Podziel się

facebook twitter google+ linkedin email
share economy

Wyobraźmy sobie system społeczny, w którym takie kategorie ekonomiczne jak: zysk, marża, popyt i podaż zastąpione są wartościami, takimi jak; zaufanie, współuczestnictwo, dzielenie się, pogłębianie relacji, zrównoważona gospodarka zasobami. Brzmi jak utopia? Pewnie tak. Witam w świecie sharing economy.

Warto jednak pamiętać, że myślenie utopijne generuje wiele pomysłów, które są siłą napędową wielkiego biznesu. Żyjemy w czasach technologicznej rewolucji, więc dlaczego jej efektem nie może być ekonomiczny przełom?

Krytycy współczesnej ekonomii, socjologowie, orędownicy kryptowalut (Bitcoin, Ethereum, że wymienię tylko te o największej kapitalizacji rynkowej), a nawet założyciele korporacji z obszaru nowych technologii mówią jednym głosem: żyjemy w czasach postępującego upadku tradycyjnej ekonomii.

Niewydolność współczesnego systemu finansowego najlepiej ilustrują: cykliczne kryzysy systemu bankowości, niesprawiedliwej dystrybucji zysków, nierówności społeczne, manipulacyjna polityka walutowa rządów, kulejąca solidarność społeczna i rozbudowany korporacjonizm. To wszystko może lub musi prowadzić prędzej czy później do kryzysu o wymiarze globalnym. Może nawet do krachu, którego efektem będzie przewartościowanie roli pieniądza w życiu każdego z nas.

Czy więc nowa globalna ekonomia jest potrzebna i możliwa? Czy rewolucja technologiczna, która wyniosła na szczyty takie urządzenia jak smartfon i takie technologie wymiany plików jak peer-to-peer (a zatem wykreowała nowe sposoby korzystania z własności intelektualnej i nowe relacje międzyludzkie) mogą zrewolucjonizować nasze podejście do posiadania, zysku, korzyści?

 

Gdy się z tobą wymieniam, stajesz mi się bliski

Przywołam dwie nieżyjące postaci, z których jedna nie miała nic wspólnego z ekonomią, a druga prezentowała poglądy, które przez lata były traktowane jako wyraz intelektualnego ekscentryzmu.

Pierwsza z nich to Bronisław Malinowski – wybitny polski przedwojenny badacz kultur, znany z monumentalnego dzieła „Życie seksualne dzikich”.

W swojej książce „Argonauci Zachodniego Pacyfiku” opisał on rytuał Kula, który polegał na tym, że członkowie plemion zamieszkujących Nową Gwineę, przemierzali wiele kilometrów, by wymienić się cennymi przedmiotami o charakterze religijnym. Wedle tego zwyczaju, każdy wartościowy przedmiot nie mógł być zbyt długo przetrzymywany, a jego właściciel miał obowiązek przekazania go innej osobie. Rytuał generował istotne zjawisko: tworzyły się silne międzyludzkie więzi oparte na szacunku. A to z kolei kreowało całą nową kulturę, której częścią była zasada wymiany dóbr.

 

Komputery nie mają ambicji

Drugą interesującą postacią, którą chcę przywołać jest amerykański futurolog, konstruktor, wynalazca Jacques Fresco, który zmarł w tym roku w wieku 101 lat. Postać barwna i niezwykła. W latach 60 stworzył projekt „Americana”, w którym „wrażliwe maszyny” będą chłodzić i czyścić całe miasta w reakcji na proces zanieczyszczania środowiska. Postulował technologię komunikacji między samochodami, tak by zapobiegać wypadkom. Darzył wielką czcią komputery, twierdząc, że są lepsze od ludzi, bo nie mają szkodliwych ambicji. Całe życie poświęcił bowiem na propagowanie ekonomii opartej na zasadzie darmowego i powszechnego dostępu do dóbr naturalnych. Twierdził, że na tym etapie rozwoju cywilizacji mamy wszystko, co potrzebne (zasoby naturalne i technologię komputerową) by tworzyć podwaliny nowej ekonomii.

Krytykując współczesny świat, mówił: „…Chciałbym zlikwidować wojny, ubóstwo i cierpienia ludzkie. Ale nie jest to możliwe w systemie monetarnym, w którym najbogatsze państwa kontrolują większość zasobów światowych. Widzę natomiast powtórzenie serii tych samych wydarzeń: wojny, biedy, recesji, boomu, wojny”.

Rozwiązaniem miałoby według niego być stworzenie systemu, w którym narody deklarują, że nasze zasoby: czyste powietrze i woda, ziemia uprawna, edukacja, opieka zdrowotna, energia i żywność tworzą rodzaj „wspólnego dziedzictwa” wszystkich ludzi, którzy mogą mieć dostęp do tych chronionych dóbr dzięki technologii komputerowej.

 

Nisza, która się rozrasta

U obu wymienionych myślicieli można znaleźć wątki, które obecne są we współczesnych trendach ekonomicznych. Proces wymiany dóbr, dzielenie się, skoncentrowanie się na dostępnych „tu i teraz” zasobach, położenie akcentu na budowanie więzi i poczucia grupowego zadowolenia – to wszystko znajdujemy w zjawisku, które określa się jako „sharing economy”.

Nie można w tym przypadku mówić już tylko o utopii. Mówimy o biznesowym trendzie wywodzącym się z początku wieku, z czasu kryzysu zwanego „internetową bańką”, kiedy to siła nabywcza ludzi znacznie zmalała – w Europie, ale przede wszystkim za Oceanem. Po latach, kiedy pionierzy pojawiali na rynku i z niego szybko znikali, dotarliśmy do sytuacji, w której wysoko skapitalizowane i rozpoznawalne marki ciągle się rozwijają, mając swoją wierną publiczność. Trend pod nazwą sharing economy, chociaż ciągle niszowy – biorąc pod uwagę jego udziały w rynku usług – zaczyna generować spore zainteresowanie zarówno konsumentów jak i innowacyjnie nastawionych biznesmenów.

Według artykułu o sharing economy na witrynie eMarketer.com tempo wzrostu całego rynku w USA w 2016 roku miało sięgnąć 22 procent z liczbą 12,6 milionów klientów i przewidywaniami, że w 2017 roku będzie to już 14,5 miliona osób. Do tych liczb należy jednak dodać dane o zakupach w sieci na takich witrynach jak: Pinterest czy Ebay do czego przyznawało się już 50 proc dorosłej populacji. Są to przecież witryny, które pozwalają ludziom łączyć się w trakcie zakupu produktów, po które nie trzeba wybierać się do tradycyjnego sklepu. I chociaż mówimy o zjawisku ciągle niszowym, to nie można mu odmówić już trwałości, dynamiki, wzrostu i mocy do zmiany nawyków konsumenckich.

 

Pieniądze, wygoda, wolny samochód

Za całym tym zjawiskiem stoją więc już poważne pieniądze, coraz to nowe organizacje, marketing i przede wszystkim ludzie, którzy – zakładając firmy – mają ambicję tworzenia nowych jakości.

Jedni z nich stawiają akcent ciągle na zyski i marżę (Uber), inni na pobudzanie lokalnej mikroprzedsiębiorczości (Etsy), jeszcze inni na relacje międzyludzkie i przyjemność (Airbnb). Ale są też inicjatywy mniej znane, zakorzenione na rynkach lokalnych, pozbawione wartości takiej, jaką jest globalność marki. Przykładem może być Streetbank w Wielkiej Brytanii, społeczność, której celem jest wymiana sprzętu AGD i przy okazji – wzajemne poznawanie się ludzi między sobą.

Wszystkie te inicjatywy mają cechy wspólne i posługują się podobnymi narzędziami do samorozwoju. Postrzegane razem, zaczynają tworzyć interesującą jakość rynkową, która jest wypadkową refleksji o niewydolności współczesnego systemu i powszechnego dostępu do najnowszych technologii: internetu, nowoczesnych aplikacji, sieci społecznościowych.

Wspólne jest też co innego – filozofia biznesu i system wartości. Składa się na nie poczucie, że każdy z nas dysponuje odpowiednimi zasobami, które może przekazywać innym. Zamiast eksploatacji dóbr wykorzystujemy nasze prywatne zasoby, „wolne moce” (wolny czas, wolne mieszkanie, wolny samochód) i na tej podstawie tworzymy konkretną ekonomiczną jakość. Oczywiście nie pozbawioną zysków. Przy czym konkurowanie zostaje zastąpione tu zaufaniem i partnerstwem, a walka o zyski –  dzieleniem się.

Zaufanie jako podstawowa kategoria w marketingu, tutaj staje się pojęciem kluczowym. Być może nawet dużo głębszym, autentycznym i ekonomicznie opłacalnym dla każdego uczestnika-twórcy-konsumenta w tym biznesie. I to ono, wraz z user experience – potrzebą wygody i poczuciem bycia we wspólnocie – tworzy energię napędową dla całego trendu.

Zmienia się tu też model własnościowy i kapitałowy. Firma z obszaru sharing economy swoją pozycję rynkową buduje w z pozycji dostawcy narzędzia – aplikacji umożliwiającej komunikowanie się uczestników (wszystkich beneficjentów) procesu biznesowego, w którym oni uczestniczą.

 

Dziecko technologii

Ciekawe dla mnie są w opisywanym trendzie dwie zbieżności. W 2008 roku Apple uruchamia swoją platformę służącą wymianie aplikacji. I w tym samym roku przychodzi na świat firma, która jest dzisiaj jedną z najsilniejszych marek „sharing economy”, czyli airbnb. Na tym prostym zestawieniu widać, że nowa ekonomia jest dzieckiem filozofii „sharingu”, która na dobre obecna jest w internecie od 10 lat. Nie byłoby sharing economy bez internetu, wymiany plików p2p, freeware’u. Nie byłoby jej bez eksplozji portali społecznościowych, gdzie połączenia między ludźmi są generowane błyskawicznie, weryfikowalne i przekładają się na wielką mozaikę kontaktów, interesów i celów.

Nowa ekonomia jest częścią filozofii millenialsów, generacji C, dla których cały proces zakupowy odbywa się w internecie, a jego podstawowymi elementami są: marketing rekomendacji, wygoda, szybkość, cenowa konkurencyjność i używanie smartfonu do szukania usług i błyskawicznej za nie zapłaty.

Częścią tej filozofii jest swoisty minimalizm, który zakłada, że „posiadanie” zmieniam na „używanie”, „wypożyczanie” i „korzystanie”. Bez wątpienia zjawisko to jest także owocem nowego podejścia do przetwarzania danych. Bo przecież informacja o konsumencie, informacja dostarczana dobrowolnie przez niego samego – o sobie, swojej potrzebie, ale i zasobach – jest tu kluczowa.

Wreszcie, nie byłoby tego całego zamieszania bez podstawowego narzędzia, czyli aplikacji. Już o tym nie pamiętamy, ale popularność aplikacji pojmowanej jako konsumencki, codziennie używany software, to ostatnie dziesięć lat.

 

Tymczasem…

Jeden z polskich producentów piwa zasłynął ostatnio intensywną kampanią reklamową, której „key wordem”, „big idea” jest słowo „tymczasem” Myślę, że ono słowo dobrze oddaje istotę nowej ekonomii.

Tymczasowość, chwila, moment, stanowią tu podstawę tej koncepcji.  Mam (chwilowo) wolne miejsce w samochodzie, wolny pokój w mieszkaniu, mam trochę wolnego czasu – dzielę się więc z tobą tym wszystkim, zarabiam na tym, a ty zarobisz w ten sam sposób udostępniając mi swoje identyczne zasoby. To pokazuje jak nietrwałość, zmienność, rozproszenie, dystopijność, a jednocześnie poszukiwanie więzi wspólnotowych mogą stworzyć konglomerat idei biznesowo policzalnych i atrakcyjnych nawet z punktu widzenia dużego kapitału.

Z drugiej strony obraz ten nie jest idylliczny. Podczas pisania tego tekstu w Portugalii trwały protesty pod hasłem „we hate tourists”. Ceny nieruchomości poszły straszliwie w górę, bo zamożni, często cudzoziemcy, masowo kupują mieszkania, które potem wynajmowane są przez Airbnb. Ma to ogromny, negatywny wpływ na lokalny rynek. Podobnie dzieje się w wielu miastach na świecie, gdzie protesty społeczne taksówkarzy doprowadzają do ograniczenia działania Ubera.

Mam też poczucie, że opisywane zjawisko – ciągle dynamicznie, zmieniające się, jest efektem faktu, że nowe technologie rzeczywiście tworzą rewolucję – dziejącą się, rozgrywającą się na naszych oczach. Uważam, że wielkie chwile biznesu spod znaku sharing economy są jeszcze przed nami.

 

YouTube: The rise of sharing economy

 

Powiązane artykuły:

Czy gwarantowany dochód podstawowy będzie koniecznością?

Zmierzch ery człowieka

– Tylko Bóg potrafi policzyć równie szybko, czyli świat komputerów kwantowych

Machine Learning. Komputery nie są już niemowlętami

Niewidzialna pajęczyna wokół nas, czyli Internet Rzeczy

Blockchain – święty Graal systemu finansowgo?

Upadek hierarchii, czyli kto właściwie rządzi w Twojej firmie

 

 

 

Skomentuj

27 comments

    • Norbert Biedrzycki  

      Zdecydowanie przyszłość. Wymaga odwagi i zmiany sposobu myślenia o tym jak postrzegamy własność. Ale jeżeli dojrzejemy do tej koncepcji może np zmniejszyć konsumpcje

  1. Jacek Czyz

    Rewolucja przemysłowa doprowadziła do utraty pracy przez wiele tysięcy tkaczy, szwaczek i rzemieślników. Efektem był ruch luddystów, którzy walczyli z industrializacją przez niszczenie maszyn. Owszem, do obsługi nowych maszyn będzie potrzeba wielu specjalistów, ale uzyskanie kwalifikacji przez specjalistę kosztuje tym więcej czasu i pieniędzy im większe kwalifikacje posiada. Czy wielu z przykładowych kelnerów zastąpionych przez roboty zdoła zostać serwisantami tych robotów? W okresie przejściowym nie będzie tak łatwo. Pokazały to wydarzenia w latach dwudziestych dziewiętnastego wieku, gdy wielu luddystów straciło życie za niszczenie maszyn.

    • Norbert Biedrzycki  

      Global impact of automation. Up to 375 million workers may need to switch occupational categories in order to find work

      Global impact of automation. Up to 375 million workers may need to switch occupational categories in order to find work

  2. Norbert Biedrzycki  

    26 million car-sharing members globally by 2020 (4m in 2014) and 415,000 shared vehicles (vs 75,000 in 2014). Impact on new cars sales by 0.7%

    26 million car-sharing members globally by 2020 (4m in 2014) and 415,000 shared vehicles (vs 75,000 in 2014). Impact on new cars sales by 0.7%

  3. Adam T

    Co wiecej koncepcja ta przeżywa prawdziwy rozkwit i wbrew przypuszczeniom nie jest skierowana jedynie na turystów. Uważam że jest to pomysł, który zrewolucjonizuje XXI wiek, Dzięki internetowi praktycznie wszystko stało się chodliwym towarem. Możemy więc, na przykład, wynająć od kogoś garaż (parkatmyhouse.com) lub miejsce do pracy (desksurfing.net), wypożyczyć na jeden dzień jego samochód lub rower (lyft.me, spinlister.com), a nawet zalogować się odpłatnie do jego wifi.

  4. Adam T

    TO jest poprostu przyszłość. O ekonomii dzielonej i o tym, że dla wielu konsumentów ważniejszy jest dziś dostęp do czegoś niż posiadanie konkretnej rzeczy mówi się na Zachodzie gdzieś od czterech lat, w Polsce od dwóch. Ostatnio jednak informacje na temat tego zjawiska są zdecydowanie częstsze. Pojawiają się zarówno w kontekście rosnącej liczby oferowanych tego typu usług (m.in. carpooling, airbnb, uniiverse), jak i skali, którą osiągają (np. za pomocą serwisu kiva.org, od 2005 roku pożyczono już 350 milionów dolarów). Konsumpcja współdzielona to jeden z dominujących obecnie trendów.

  5. Jacek B2

    Teraz wszyscy o tym mówią i piszą. Oczywiście że to temat aktualny i zmieniający naszą ekonomię. Pytanie czy się przyjmie szeroko czy pozostanie tylko ciekawostką

  6. Grzegorz Wiatr

    Tak jak wielu uważam że ekonomia dzielona to niesamowity koncept. Z przeprowadzonego przez PWC badania wynika, że około 40% dorosłych Polaków słyszało o serwisach, dzięki którym osoby prywatne odpłatnie świadczą usługi, np. BlaBlaCar, Airbnb, Uber, JadeZabiore, Polak Potrafi, itp., z czego 26% aktywnie z nich korzysta. Wśród respondentów najwięcej entuzjastów tej koncepcji to osoby młode w przedziale wiekowym 25–44 lata.

    • Norbert Biedrzycki  

      Dziekuje za przytoczone dane. W mojej ocenie coraz więcej ludzi widzi w tym koncepcie przyszłość. Co więcej, spotykam się z opiniami że nie warto kupować skoro można łatwiej i taniej się podzielić. Zresztą współdzielenie linii produkcyjnych pomiędzy przedsiębiorstwami produkcyjnymi to koncept z lat 80tych. Teraz ten koncept współdzielenia przechodzi na rynek „prywatny”.

  7. Andrzej_Ko

    Fundamentalnym kryterium dla charakterystyki obszaru ekonomii dzielenia się jest wykorzystanie rynku jako pośrednika. Konsumpcja oparta na dostępie może być bowiem realizowana na zasadach non-profit lub na zasadach rynkowych. Wówczas instytucja pośrednicząca przejawia motywacje ekonomiczne i zwykle pobiera od uczestników stworzonego rynku opłatę za użytkowanie i/bądź za przynależność do grona użytkowników i zwykle za pośrednictwem mobilnej aplikacji

    • Norbert Biedrzycki  

      Dokładnie tak. Obecna ewolucja rynku w znacznej mierze polega na pozbywaniu się pośredników, dystrybutorów, sieci handlowych …

  8. TomaszK1

    Magazyn „Time” określił konsumpcję współdzieloną mianem jednej z dziesięciu idei, które zmieniają świat. Obserwacja ekonomii dzielenia się w Polsce pozwala na wysunięcie wniosku, iż jest to obszar relatywnie nisko rozwinięty, choć o dużej dynamice wzrostu (świadczą o tym chociażby przyrosty użytkowników, takich serwisów jak Uber czy darmobranie.pl). Z uwagi na wczesny stan badań w tej materii trudno jednak określić, czy stoi za tym chęć ograniczania i równoważenia konsumpcji, czy też charakterystyczny dla krajów rozwijających się, motyw oszczędnościowy.

  9. DCzaj

    Taaa… fajnie jest z punktu ludzi i to tylko na początku. Poczytajcie sobie jak Uber ciśnie ludzi w USA (w tej usłudze premium), albo jakie skutki są dla branży w której jednak regularnie pracują ludzie, przynosi podatki itd. Hotelarz, który nie ma obłożenia, bo ludzie pokoje wynajmują zwolni ludzi z pracy, a taksówkarze stracą robotę. Czy to takie super? Wątpię, gdy jesteś na ich miejscu. Poza tym sharing economy to de facto przerzucenie ryzyka i kosztów na podwykonawcę ze zgarnięciem zysków przez korpo. No po prostu super.

  10. Jacek Krasko

    Sharing economy jest super i w dodatku generuje możliwość zarabiania na rzeczach które posiadamy bez oddawania wszystkiego wielkim korporacjom. Idealnym przykładem jest http://airbnb.com gdzie mogę zarabiać na własnym mieszkaniu czy https://drivesurfing.com gdzie mogę zarabiać na własnym samochodzie. To chyba jest najlepszy kierunek w jakim możemy iść w perspektywie następnych lat.

  11. Krzysztof C

    I znowu ciekawy artykuł. Koncepcja ciekawa, ale wróżę jej (przynajmniej w Polsce) podobny los jaki spotkał social lending. Kiedy czytam o tym co się dzieje z miejskimi rowerami we Wrocławiu to zastanawiam się jak bardzo skróci się okres życia współdzielonych przedmiotów i czy potencjalne zyski pokryją właścicielowi koszty takiej przyspieszonej amortyzacji.

    • Norbert Biedrzycki  

      Odnosi się Pan do zużycia? Obecnie prywatny stereotypowy samochód wykorzystywany jest głównie jako środek komunikacji z i do pracy i okazjonalnych wypadów w weekend. W tym modelu będzie raczej wykorzystywany przez cały czas. Czy wymusi to na producentach poprawę czasu życia takich np samochodów? Obecny czas życia to 3-4 lata