Podcast: Norbert Biedrzycki o Smart City, Shared Economy, Blockchain…

Gościem rozmowy, której jest Norbert Biedrzycki. Prowadzi ciekawy blog, w którym dzieli się swoimi przemyśleniami na aktualne tematy związane z technologiami przyszłości. Norbert był CEO kilku dużych firm, głównie IT. Teraz wrócił do McKinsey.

Podziel się

facebook twitter google+ linkedin email
Norbert Biedrzycki Podcast BiznesMysli

Link do podcastu

Pewnego dnia skontaktował się ze mną Vladimir, prowadzący blog BiznesMyśli. Blok którego głównym tematem jest sztuczna inteligencja, zastosowania tej technologii oraz jej wpływ na nas, ludzi. Zaproponował mi przeprowadzenie wywiadu w formie podcastu. Poniżej rejestracja tego podcastu.

 

Vladimir przedstawia temat podcastu, wprowadza do głównego tematu, przedstawia mnie i zaczyna zadawać pytania. Poniżej przedstawiam transkrypcję naszej rozmowy, z bloga Vladimira i za jego zgodą. Zapraszam:

 

Vladimir: Wracamy do dzisiejszej rozmowy, gościem której jest Norbert Biedrzycki. Prowadzi ciekawy blog w którym dzieli się swoimi przemyśleniami na aktualne tematy związane z technologiami przyszłości. Norbert był CEO kilku dużych firm, głównie IT. Teraz wrócił do McKinsey.

 

Pic_1 - Norbert Biedrzycki

Norbert Biedrzycki

Posiada 20 letnie doświadczenie w tych obszarach i widać, że aktywnie interesuje się tematami związanymi ze sztuczną inteligencją, uczeniem się maszyn, bigdata i takimi które zmieniają nasz świat, chociażby blockchain czy smart city.

 

Podczas wywiadu Norbert powiedział że:

Norbert Biedrzycki Artificial Intelligence_1 - pol

 

Zapraszam do wysłuchania podcastu: 

 

Vladimir: Cześć Norbert!  Przedstaw się, powiedz kim jesteś, czym się zajmujesz i jak to się stało, że nie pracujesz? Mam na myśli słynny cytat Konfucjusza: “Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia w twoim życiu”.

 

Norbert: Cześć, dzień dobry! To nie do końca tak, ale faktycznie teraz nie pracuję. Jestem w branży IT od mniej więcej 20 lat. Zajmuję się prowadzeniem projektów, przedsięwzięć, start-upów, inwestycji oraz zarządzaniem spółkami. Przez ostatnie kilkanaście lat zarządzałem różnymi, dużymi spółkami IT w Polsce i za granicą. Wspomnę takie firmy jak Atos w Polsce, przedtem ABC Data, Sygnity, McKinsey, Oracle.

Obecnie znajduje się w ciekawym momencie, ponieważ zmieniam pracę. Kilka tygodni temu, złożyłem rezygnację z funkcji Prezesa Zarządu Atosa i de facto do jutra jestem jeszcze tam, a już pojutrze pracuję w innej firmie. To tak zawodowo, ale to jest pytanie, które skłania mnie do większej refleksji. W świecie dzieje się tyle rzeczy, w szczególności przez ostatnie kilka lat, kompletnie redefiniuje to branżę IT.

Tak jak pamiętam branżę informatyczną 10 – 15 lat temu, zazwyczaj wdrażane były mniejsze, większe, średnie, systemy do dużych, mniejszych klientów. Polegało to na tym, że taka firma przychodziła, szacowała koszt projektu, później go wdrażała. Zdarzały się roczne wdrożenia centralnych systemów bankowych albo wdrożenia, które trwały więcej niż rok w sektorze public, albo wdrożenia ERP. Pamiętam, że 10 lat temu, roczne wdrożenie firmy SAP, nie było niczym wyjątkowym. Teraz te projekty, ze względu na dramatycznie zmieniające się tempo życia, zmieniający się czas budowy nowych produktów i usług, ich dostarczania do klientów tego czego oczekują, dostarczania nowinek technologicznych. Widzę wyraźnie, że to wszystko przyspiesza, wręcz wykładniczo.

W związku z tym IT sprzed 10-15 lat zmieniło się kompletnie. To już nie jest tak, że klient może oczekiwać na wdrożenie systemu ERP przez rok – nie, to ma być parę tygodni, parę miesięcy. To ma być bardzo konkretny produkt, konkretne rozwiązanie problemu biznesowego. Coraz więcej nowych technologii, zaczyna mieć ogromny wpływ na społeczeństwo a niektóre z nich totalnie zmieniają środowisko, w którym żyjemy. Wspomnę kilka z ich, o których pewnie będziemy później rozmawiać, sztuczna inteligencja, machine learning, który na pewno wpłynie na to w jaki sposób pracujemy, żyjemy, w jaki sposób się zachowujemy, w jaki sposób odbywają się interakcje między ludźmi, a pomiędzy nami a maszynami. Blockchain i kryptowaluty, które według mnie rewolucjonizują teraz sposób w jaki system finansowy świata, jest zbudowany, zarządzany, jak będzie się rozwijał. Niektórzy mówią tu o ekonomii 2.0. Internet of things, big data, czyli zbieranie danych przez różne czujniki, do ogromnych baz danych, w których te dane są przechowywane, aby potem z tych baz danych wyciągnąć wartościowe informacje i analizować je. To jest mnóstwo nowych trendów, które totalnie zmieniają sposób w jaki pracujemy.

Wracając do IT, teraz liczy się rozwiązanie problemu biznesowego szybko, sprawnie, używając Scruma, używając metodologii Kanban, DevOps. Generalnie klienci oczekują tygodniowych, dwutygodniowych sprintów, a nie rocznych, półrocznych wdrożeń. Interesuje ich przyrostowe budowanie aplikacji, gdzie widzą co się dzieje, patrzą i na bieżąco komunikują się z zespołem, aby rozwiązać bardzo konkretny problem biznesowy.

Kiedyś był taki żart, krążący po branży IT 10 lat temu, że de facto, jako zwykli zjadacze chleba wykorzystujemy 20% Excela, Worda, a płacimy za niego 100%. Żaden z klientów nie oczekuje teraz 100%, każdy chce mieć 20%, żeby rozwiązywać swoje konkretne problemy. Przepraszam za taki trochę dłuższy wstęp, ale to jest co robię, to co chcę robić i to w jakim kierunku świat się zmienia.

Teraz co będę robił? Od 1 września przechodzę, wracam de facto, do firmy McKinsey, będę odpowiedzialny za McKinsey Digital w tej części świata. Czyli za tę część McKinseya, która rozwiązuje problemy klientów za pomocą technologii. Zazwyczaj wygląda to tak, że mamy jakieś projekty strategiczne, np. budowanie produktu, strategia produktowa dla jakiejś instytucji finansowej.

Po takim projekcie strategicznym, gdy konsultanci wychodzą od klienta, zazwyczaj powstaje problem jak to wdrożyć. Wtedy najczęściej IT mówi: „Panie Prezesie, na wdrożenie tego produktu bankowego w systemach potrzebujemy jednego roku”. Marketing mówi: „O kurczę, żeby to zaprojektować kampanię marketingową, potrzebujemy pół roku, może za pół roku będziemy to mieli”.

Przykładowo, jeśli jest to firma ubezpieczeniowa akcjonariusze potrzebują co najmniej kilku tygodni, żeby go zdefiniować itd. Bardzo często jest tak, że ludziom z zewnątrz, którzy mogą przyjść nie mając całego bagażu wewnętrznych technologii, naleciałości, polityki, jest im bardzo często łatwiej taki produkt, taką usługę wdrożyć. I właśnie tutaj pojawia się McKinsey Digital, który będzie za pomocą różnych technologii, rozwiązywał potrzeby klientów, dopasowywał i szybko wdrażał takie rozwiązania.

Czasami może trochę brudno, czasami może nie do końca elegancko, ale po to żeby dla tego klienta, ten problem zdefiniowany pod klienta problem szybko wdrożyć. To tak skracając… Przepraszam za takie może trochę przydługie exposé.

 

Vladimir: Każdy mój podcast zaczynam od słów, że świat zmienia się szybciej niż myślisz. Teraz kilkoma argumentami poparłeś tę tezę. Teraz przejdźmy do konwencjonalnego pytania: Jaką książkę ostatnio przeczytałeś i dlaczego akurat ją warto przeczytać?

 

Norbert: Bardzo dobre pytanie! Niestety widzę, i nad tym bardzo boleję, że ludzie przestają czytać książki. Kiedyś, ktoś powiedział, nie pamiętam kto, ale trochę go sparafrazuję, że czytanie książek jest ważne, bo nie można do każdej wartościowej osoby na świecie dotrzeć bezpośrednio, bo się po prostu nie da. Ale te osoby przelały swoje myśli, idee, pomysły, wrażenia, emocje na papier. I ten papier, jest takim pośrednikiem, dojściem do tej rzeczonej osoby, do wielkich tego świata albo do osób, które nas interesują.

Сzytam dużo książek, staram się czytać bardzo dużo książek. Niektóre zaczynam, czytam 2-3 na raz, niektórych nie kończę, wracam do książek. Czytam różne książki

Wracając do Twojego pytania, po tym znowu długim wstępie. Powiem o dwóch książkach, które czytałem ostatnio. To była książka „Deep work„, napisał ją Cal Newport, a druga to książka sprzed jakiś 15 lat – Michio Kaku „Kosmos Einsteina„.

 

 

Dlaczego ta pierwsza książka? To jest książka, w której autor stawia, de facto, bardzo prostą tezę. Brzmi ona mniej więcej tak, że w natłoku informacji, które do nas przychodzą, szumu informacyjnego bardzo ciężko jest wybrać a) odpowiednią informację, b) przetrawić ją i przyswoić, c) nauczyć się jej i d) w jakiś sposób na nią zareagować. „Deep work” to jest coś co robiliśmy będąc na studiach, czyli mówiąc trochę na skróty, jest to zamknięcie się w pokoju i skupienie się bez przerwy w czasie godziny lub dwóch. Chodzi tu o wartościową pracę, naukę.

Pamiętajmy, że jesteśmy przez cały czas bombardowani różnymi komunikatorami, informacjami, e-mailami, newsami. To wszystko nas rozprasza i powoduje, że nasza koncentracja jest bardzo niska i krótkoterminowa. Nasz mózg jest bardzo plastyczny i kształtuje się w ten sposób, gdy jesteśmy bombardowani informacjami, to często nie możemy się skupić na dłużej nad jakimś obszarem, zagadnieniem. Natomiast, ta książka jest o tym, dlaczego warto to robić, dlaczego takie głębokie skupienie się, głębokie myślenie, głęboka praca jest znacznie lepsza od ciągłego odrywania się od różnych zagadnień.

Trochę mówi o tym, żeby wrócić do tego jak uczyliśmy się, pracowaliśmy kilkanaście lat temu, np.: tak jak ja na studiach. De facto, bardzo prosta rzeczy, ale otwiera oczy… Najczęściej jest tak, że wszystkie fajne rzeczy wiemy, tylko na koniec dnia trzeba je, że tak powiem, od nowa wynaleźć.

Druga książka „Kosmos Einsteina„, to jest książka stara, ma mniej więcej 15 lat. Napisał ją Michio Kaku, japoński futurolog, naukowiec. Warto przeczytać jego książki. Akurat ta książka jest o fizyce kwantowej, o tym w jaki sposób wpływa ona na nas. Dlaczego akurat ta książka? Ponieważ ostatnio, jakieś 2 lata temu, zainteresowałem się komputerami kwantowymi, fizyką kwantową i tym w jaki sposób ona oraz obliczenia kwantowe, niektórzy mówią informatyka kwantowa, wpłynie na nas w przyszłości. To jest nowa rzecz. Także ta książka tak bardziej po linii IT.

 

Vladimir: Temat sztucznej inteligencji jest teraz bardzo gorący. Wiele osób o tym mówi, ale warto przyznać, że temat AI jest pokazany z jednej, i w dodatku tej złej, strony.  Media zazwyczaj skupiają się na negatywnych aspektach. To da się łatwo wyjaśnić, ponieważ ważna jest popularność kanału, a człowiek zwraca uwagę na rzeczy, które są negatywne.

W moim polu widzenia, wydaje się, że jesteś jedną z nielicznych osób w polskim Internecie, która stara się zwracać uwagę na pozytywne aspekty sztucznej inteligencji. Podajesz konkretne przykłady, gdzie AI faktycznie może pomóc nam jako ludzkości. Może warto rozszerzyć ten temat. Jak to widzisz? Jak według Ciebie sztuczna inteligencja może pomóc ludziom?

 

Norbert: Faktycznie jest tak, że zalewają nas przerażające informacje jak to komputery, roboty, maszyny, autonomiczne pojazdy, sztuczna inteligencja za chwilę zabiorą nam pracę. Parafrazując Raya Kurzweila w 2045 będziemy mieli super inteligencję, która podejmie decyzję, o tym co zrobić z naszą rasą. A decyzja może być dla nas negatywna.

 

Ray Kurzweil: The Coming Singularity

 

Powiem tak, jeżeli nie zabezpieczymy sobie przedpola jako cywilizacja, mogą być negatywne konsekwencje. Dzieje się mnóstwo rzeczy pozytywnych, na które warto zwrócić uwagę.

Podam kilka przykładów, które według mnie są najbardziej wartościowe i bieżące. Zbieramy ogromne ilości danych, te dane nas zalewają, jako ludzie nie jesteśmy w stanie bez wspomagania, bez wsparcia, bez de facto albo sztucznej inteligencji, albo innych metod, takich jak machine learning, deep learning, w jakikolwiek sposób wyciągać z tego odpowiednich, wartościowych informacji.

Chociażby, Watson firmy IBM. Jest bardzo skuteczny w rozpoznawaniu na podstawie zdjęć rentgenowskich czy dany organ lub tkanka jest zarażona rakiem czy też jest zdrowa. IBM Watson został nauczony i analizuje dane, w tym wypadku zdjęcia, znacznie skuteczniej niż ludzie.  Mówimy tutaj o skuteczności na poziomie 98% komputer, versus 92% skuteczności radiologa. Jest to kilka procent różnicy, ale w ogromnej skali mówimy o setkach tysięcy skutecznych diagnoz. Dobrą informacją dla chorych na raka jest to, że o wiele skuteczniej można postawić diagnozę. Oczywiście negatywną informacją jest to, że wspomniany IBM Watson jest lepszy od człowieka. Co się stanie z radiologami, lekarzami, którzy aktualnie badają pacjentów i stawiają diagnozę?

Inny przykład to chociażby zarządzanie ekosferą, w jaki sposób, używając sztucznej inteligencji, możemy ograniczyć nasz negatywny wpływ na planetę, na której żyjemy. Nie chodzi tu o takie proste rzeczy jak np. segregacja śmieci, ale to w jaki sposób wykorzystujemy surowce naturalne, to w jaki sposób prioretyzujemy swoje działania, w jaki sposób optymalizujemy procesy produkcyjne, po to żeby „wyciskać bardziej efektywnie” z tych zasobów, które teraz mamy.

 

Vladimir: Korzystając z okazji chciałem zadać Ci kilka globalnych pytań. Wracając do Twojego bloga, którego również polecam i zacytuję. Napisałeś tam, że:

 

Norbert Biedrzycki changes_2 - pol

… gdzie poruszasz trzy tematy, takie jak Blockchain, Shared Economy i  Industry 4.0. Proszę, podaj w skrócie o co w tym chodzi. Osoby zainteresowane odeślemy później do linka, będzie zamieszczony w notatkach. Zakreśl teraz tylko kontekst.

Podałeś trzy największe rewolucje, które w tym momencie widzimy i które zmienią sposób w jaki żyjemy, pracujemy, uczymy się. Blockchain, ekonomia dzielona i Industry 4.0.

 

Norbert: Zacznę po kolei. Blockchain jest technologią, która w mojej ocenie, wraz ze zmianami, która za nią idą, totalnie przemodeluje system finansowy, który widzimy obecnie.

Czym obecny system finansowy się charakteryzuje? Mamy centralne instytucje: banki, banki narodowe, clearing house’y, systemy płatnicze, które zarządzają tą siecią zamiast nas. De facto, my musimy zaufać osobom, firmom, algorytmom, których nie znamy i nigdy nie poznamy w transferze naszych środków, w wypłacaniu ich i zarządzaniu nimi. Blockchain, jako księga dzielona dostępna dla wszystkich, peer-to-peer finance, zmienia status quo, powoduje to, że centralne instytucje nie będą więcej potrzebne.

Już teraz możemy robić przelewy za pomocą kryptowalut, jest ich ponad 1000. Tych czołowych, o największej kapitalizacji jest 10, z BTC 45% udziału w całości. Możemy robić przelewy w ciągu ułamków sekund, za rozsądne małe pieniądze, z dowolnego miejsca na świecie bez centralnych instytucji. W mojej ocenie Blockchain totalnie zdemoluje ekosystem finansowy jaki obecnie widzimy. Kluczowe pytanie to: czy banki upadną? Nie, bo banki się przyłączą. Banki widzą, co je czeka.

Cyfrowe banki przyszłości albo wycofają się do funkcji clearing house’ów, albo przyłączą się do rewolucji i będą brały w niej udział. Jaki to będzie miało wpływ na nas? Po pierwsze, zdemolowanie istniejącego rynku finansowego. Po drugie, przyspieszenie transakcji, za o wiele mniejsze opłaty niż mamy teraz, w sekundach na całym świecie. Oczywiście istnieje kwestia, w jakim czasie te bloki są kopane, ale generalnie mówimy o tym, że to jest kwestia sekund, minut. Docelowo, pewnie sekund. Po trzecie powstanie nowych miejsc pracy, jak i wymuszenie zmiany całego środowiska pracy w sektorze bankowym. Mniej ludzi w sektorze bankowym, więcej w sektorze technologicznym.

Dalej, idąc według tych technologii, o których mówisz. Ekonomia dzielona. Spójrzmy na to: Uber jest największą firmą taksówkową nie posiadającą żadnej taksówki. Airbnb to największa firma wynajmująca miejsca do spania bez żadnego hotelu, pensjonatu czy wręcz łóżka. To jest ekonomia dzielona – zamiast posiadania samochodu, mogę go wynająć, wypożyczyć, dzielić z sąsiadami lub kimkolwiek innym.

Co to powoduje? Taki samochód, którym jadę rano do pracy i wykorzystuję go średnio 1 – 1,5 godziny dziennie, w nowej ekonomii nie stoi na parkingu, ale jest ciągle używany i jeździ. Potencjalnie można wykorzystywać wszystkie rzeczy jakie posiadamy u siebie w domu, w pracy, w firmie.

W związku z tym, totalnie zmieni się sposób w jaki firmy będą przygotowywały produkty, pod ten model ekonomii dzielonej. Zmieni się sposób w jaki my będziemy z nich korzystali, zmieni się sposób w jaki będziemy się rozliczać tymi produktami, czy też usługami. Wpływa to na nas jako ludzi poprzez znacznie szerszy dostęp do tych usług, w dodatku po niższej cenie. I znowu złamanie status quo obecnie istniejących przedsiębiorstw, modeli usług.

Dalej Industry 4.0 – to jest bardzo szeroki temat, ja go skrócę do tego, że jest to odpowiedź na indywidualne potrzeby klienta. Zaprojektowanie produktu i usługi pod indywidualnego Kowalskiego. Na przykład, telefony komórkowe, które mamy – każdy z nich może być zupełnie inny, posiadać inne cechy. To jest również śledzenie całego etapu, od wydobywania surowców poprzez komponenty produktów, produkcję, dostawę usługi.

Modelowym przykładem Industry 4.0 jest to w jaki sposób zmieniają się branże. Dawniej firmy, które produkowały opony zajmowały się produkcją opon, dostarczały je do swoich dystrybutorów, którzy wysyłali je dalej w świat. Zdaje się, że Michelin obecnie oferuję usługę, gdzie w każdej oponie do samochodów ciężarowych jest wklejony beacon, który na bieżąco informuje właściciela pojazdu lub firmę o stanie zużycia opony tego samochodu. Na podstawie tych informacji, w momencie, gdy opona zużyje się, Michelin może wysłać ekipę, która ją zmieni w dowolnym miejscu na świecie, zależnie od tego, gdzie znajduje się ten samochód. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ to jest nowa usługa, którą oferuje Michelin, nie tylko sprzedaż opony, ale opona jako usługa.

 

Vladimir: Jak widać jest wiele rzeczy, które się zmieniają. My znajdujemy się w tym momencie, gdzie następuje, tak zwana, zmiana paradygmatu. Podam jeszcze przykład autonomicznych samochodów. Wspominałem w trzecim odcinku, że istnieje google’owski brand Waymo, które przejechał w trybie autonomiczny ponad 2 miliony kilometrów.

Możemy powiedzieć, że technicznie, z pewnymi wyjątkami, jesteśmy gotowi. Natomiast pojawia się wiele innych pytań, np.: kto będzie właścicielem samochodu? Kto będzie go ubezpieczał? Gdy stanie się coś złego kto będzie temu winien? Oraz wiele innych rzeczy. Podziel się swoją opinią, jakie jest Twoje zdanie?

 

Are we ready for driverless cars? | Lauren Isaac | TEDxSacramento

 

Norbert: Następne bardzo dobre pytanie. Ten temat jest jak rzeka. Ten temat dotyczy etyki autonomicznych pojazdów, maszyn, urządzeń. To jest temat, który ostatnio bardzo mnie fascynuje. Co jeżeli maszyna, będzie musiała podjąć decyzję, która będzie negatywna dla uczestników pewnego zdarzenia? Poruszyłeś tutaj kilka kwestii. Powiem tak, ja wątpię by, być może jeszcze nie moje dzieci, ale dzieci moich dzieci, miały potrzebę posiadania prawo jazdy. Bo po co im one? Teraz inne pytanie: kto będzie właścicielem tego samochodu? Czy to będzie firma ubezpieczeniowa? Czy to będzie leasingodawca? Czy rzeczony Kowalski?  Kto będzie właścicielem samochody i czy będzie potrzebował go mieć? W dobie ekonomii dzielonej, mocno wątpię.

Teraz zasadnicze pytanie o moralność maszyn, to podręcznikowy case internetowy, można przeczytać o tym wszędzie. Co w przypadku, kiedy, np.: jedziemy samochodem autonomiczny, czytamy książkę, nagle wyjeżdża z bocznej drogi ciężarówka. Samochód może podjąć 2 decyzje: albo jedzie prosto, uderza w ciężarówkę i potencjalnie nas zabija, algorytm wylicza to prawdopodobieństwo, albo skręca na drugi pas, którym idzie gromadka dzieci.

 

The Social Dilemma Of Driverless Cars | Iyad Rahwan | TEDxCambridge

 

Jaką decyzję ma podjąć samochód? Czy jaką decyzję podjęła firma, która go zaprogramowała? Czy jaką decyzję podjął programista, który zbudował algorytm? Jaką decyzję podjął zaprojektowany przez projektanta – „nauczyciela” sztucznych inteligencji? I kto jest za to odpowiedzialny?

Są różne metody. Można wyliczyć statystycznie prawdopodobieństwo zdarzenia. Debata trwa. Niektóre firmy samochodowe mówią, że za wszelką cenę będą bronić swojego właściciela. Podejmą decyzję na korzyść pasażera. Inne firmy, np.: Mercedes i Volvo, powiedziały, że w wyniku takich zdarzenia one biorą na siebie odpowiedzialność za zdarzenia wynikające z decyzji ich pojazdów. Nie ubezpieczyciel, nie leasingodawca, tylko ta firma. Pytanie podstawowe to problem moralny związany z zaprogramowaniem tych maszyn? Jak je zaprogramować alby podejmowały „właściwe” decyzje, których definicja dla każdego znaczy co innego. A także kto będzie za to odpowiedzialny? To są super trudne, wręcz filozoficzne dylematy.

Ostatnio słuchałem na ten temat podcastu, była to debata między ludźmi z Tesli, Google, Mercedesa i jeszcze jednej firmy. Oni przerzucali się wręcz dogmatami filozoficznymi cytując różnych filozofów, jak to powinno być rozwiązane. To jest super temat. Ja osobiście, nie wiem, czy czułbym się komfortowo siedząc w samochodzie i pozwalając mu podejmować decyzje za mnie. Wolałbym mieć chyba jakąś kontrolę nad samochodem. Nawet jeżeli on jedzie autonomicznie, wolałbym trzymać ręce na kierownicy.

Jak będzie rozwiązany ten ciekawy temat? Nie wiem, natomiast podam przykład jak jedna z firm robiła testy. Nie chcę mówić która, bo to są zdaje się informacje wewnętrzne. Pytanie brzmiało: jak zaprogramować maszynę do podjęcia takich decyzji? Tak jak w moim przypadku, czy wbijamy się czołowo w ten samochód ciężarowy i potencjalnie zabijamy pasażera? Czy skręcamy na prawy pasy i rozjeżdżamy gromadkę dzieci? Odpowiedzi są różne.

Ludzie z firmy, które ze sobą rozmawiały, skłaniają się ku temu, że powinny być brane pod uwagę koszty moralne. Ale jak je w takim razie zdefiniować? Natomiast, podam inny przykład, jedna z tym firm, mówiła o tym, że te trudne decyzje nie były podejmowane przez maszynę. Było to programowane w oparciu o żywe sytuacje, reakcję ludzi, którzy siadali za kierownicą w wirtualnym samochodzie i musieli podejmować takie decyzje. Na koniec dnia statystycznie obliczano, jak system powinien się zachować, jaką decyzję powinien podjąć w oparciu o dane statystyczne wynikające z reakcji żywych kierowców.

Inna firma wykorzystała gry komputerowe. Prawdziwych kierowców sadzano przed grą i takie dylematy musieli rozwiązać. Nie wiem, która odpowiedź jest dobra, to wszystko jeszcze przed nami. Wiem, że za chwilę samochody wyjeżdżają w Kalifornii, a od 1 stycznia w Niemczech na niektóre trasy wyjadą autonomiczne samochody ciężarowe. Będzie ciekawie.

 

What a driverless world could look like | Wanis Kabbaj

 

Faktycznie brzmi to ciekawie, skoro w Niemczech będą już jeździć autonomiczne ciężarówki. Przejdźmy do tematu Smart City. Wyjaśnij co to jest i podaj przykład z życia, tak aby było to zrozumiałe dla każdego.

 

How It Works: Smarter Cities

 

Norbert: Generalnie Smart City to miasto przyjazne mieszkańcom, które wykorzystuje przeróżne technologie do tego, aby życie człowieka było przyjemniejsze. Wzorcowym przykładem jest system parkingów, rozlokowanych na obrzeżach miasta. Mieszkaniec dojeżdża do niego sterowany przez system, który proponuje mu dane miejsce. A później na jednym bilecie, różnymi środkami komunikacji miejskiej, przyjeżdża do centrum czy do swojego miejsca pracy.

Dzięki tej, tak zwanej, elektronicznej portmonetce, może kupować różne usługi miejskie: płacić za bilety, wypożyczać książki, zapisać się do lekarza. Podsumowując, jest to miasto przyjazne człowiekowi poprzez wykorzystanie różnorodnych technologii. Sztandarowym przykładem takiego miasta jest Singapur czy Nowy Jork i Praga, są to miejsca z rankingu najbardziej rozwiniętych technologicznie miast, które zbliżają się do modelu Smart City.

 

Vladimir: Wiemy już co to jest Smart City, a żeby było to bardziej namacalne porozmawiajmy o liczbach. Informacje pochodzą z raportu IESE Cities in Motion Index 2017, w ramach którego przeanalizowano 180 kluczowych miast świata. Z Polski wybrano Warszawę i Wrocław, nie wiem dlaczego akurat te miasta. Wybór Warszawy jest zrozumiały, ale dlaczego Wrocław a nie np. Kraków albo Gdańsk czy Poznań? Nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe, ale mniejsza o to.

 

IESE ranking

 

 

Wrocław zajął miejsce 95. a Warszawa 54. ze 180, Berlin 9., Paryż 3., Nowy Jork był na 1 miejscu. Pytanie jest wprost powiązane z Polską. Jesteś osobą, która pracuje na wysokich stanowiska SEO w różnych firmach, widzisz szerszy kontekst tego jak Smart City się rozwija. Powiedz, na tyle ile możesz, bo przecież nie o wszystkim możesz opowiadać. Jak zmienią się polskie miasta w przeciągu najbliższych 5 czy 10 lat.

 

Norbert: W przeciągu najbliższych 3 lat, do 2020 roku na świecie będzie ponad 80 megalopolis, są one rozumiane jako miasta, w których mieszka ponad 30 milionów ludzi. Dlaczego? Ponieważ statystycznie na świecie migracja ludzi z terenów wiejskich do miast wynosi około 300 000 osób dziennie.

 

What are Smart Cities? | Larissa Suzuki | TEDxUCLWomen

 

Pierwszy trend to migracja ludzi, a drugi starzenie się społeczeństwa. Jak opiekować się nimi w tych miastach? Trzeci trend, rosnące zużycie, nie tylko energii elektrycznej, ale również zasobów. To są trendy, którymi trzeba zarządzać. Przechodząc na nasze polskie poletko. Ja czasami w swoich opiniach bywam kontrowersyjny. Powiem tak, kilka miesięcy temu na konferencji przed włodarzami miast opowiadałem o Smart City.

Przedstawiłem tezę, że w naszym polskim wyobrażeniu Smart City, w wymarzonym modelu, to miasto, które pozwala za pomocą smartfona znaleźć miejsce parkingowe, dojechać do niego i zapłacić za nie telefonem. Dla wielu naszych włodarzy to jest end state, a dla mnie to jest początek. Poruszyłem również kontrowersyjny temat, nad którym wszyscy się zastanowili, a następnie przyznali mi rację. Chodziło o to że budując autonomiczne parkingi dookoła miast, ustawiając technologię za wynajmowaniem miejsc być może rozwiązujemy zły problem. Bo stawiając silną tezę ekonomii dzielonej, samochodów autonomicznych, może parkingów wcale nie trzeba budować więcej? Za 5 – 10 lat będziemy ich potrzebować mniej. Czyli nie parkingi, ale shared economy. Wracając do twojego pytania. Polska się rozwija, bardzo widać, że samorządy inwestują w różne technologie po to, żeby to miasto było przyjazne użytkownikowi, żeby mógł on podejmować decyzje w oparciu o różne technologie.

Decyzje odnośnie tego jak ma wyglądać jego otoczenie, społeczeństwo, miejsce, w którym żyje. Nie chodzi tylko o wpływ na głosowanie, decyzję, ale również o zbieranie funduszy. Wpływ na to jak aplikacje na urządzeniach mobilnych, smartfonach będa wyglądały, po to żeby mieć te funkcjonalności, które dla mnie jako mieszkańca, są najważniejsze. Kiedyś w Rosji, zapoczątkowano trend, żeby to użytkownicy tego terenu, mieszkańcy powinni podejmować decyzję o tym jak ten teren wygląda.

Dawniej projektowano parki, w ten sposób, że kładziono chodniki i już, a ten rosyjski projektant przestrzeni powiedział, poczekajcie na zimę, aż spadnie śnieg i ludzie między drzewami wydepczą ścieżki. Przenosząc ten pomysł do współczesności, idea Smart City wymusza, że to mieszkańcy podejmują decyzję jak będzie wyglądało miasto, jak technologia będzie ich wspierać w codziennym życiu i to jest strasznie fajne.

To nie jest tak jak dawniej, że włodarz miasta podejmuje decyzje w oparciu o swoje widzimisię, to ludzie podejmują te decyzje i to jest strasznie fajne. Elektroniczna portmonetka, to jest niesamowita rzecz! To jest karta za pomocą, której można orientować się w różnych usługach miejskich i te usługi zamawiać. To jest mix karty do bankomatu, karty parkingowej, bibliotecznej, karty do lekarza. Jest to jedna karta służąca wszystkim, trochę jak we Władcy Pierścieni “one to rule them all”.

 

Vladimir: Ta historia ze ścieżkami jest bardzo ciekawa. Wydaje mi się, że to powiedział Siergiej Korolow, który zajmował się on projektowaniem statków kosmicznych.

Poruszyłeś ciekawy temat, że Smart City i podobne projekty, o których dzisiaj rozmawialiśmy, jak sztuczna inteligencja, powinny istnieć po to aby pomagać ludziom. A ten wątek jest często pomijany, pytania są zadawane z innej strony, nie tak żeby komuś wprost pomóc, tylko żeby spróbować rozwiązać problem, który być może nie będzie już istniał za  5 – 10 lat. Mam teraz na myśli przykład z parkowaniem, który wspomniałeś.

 

Norbert: Być może rozwiązujemy w ogóle złe problemy? Źle postawione tezy.

 

Vladimir: Tak dokładnie. A teraz pytanie dotyczące właściwie mojej motywacji stojącej za tym podcastem. Grupą docelową tego podcastu są często osoby decyzyjne, które chcą zacząć uczenie maszynowe, ale nie do końca wiedzą jak. Jak mógłbyś przekonać takich ludzi.

Dlaczego teraz jest ten moment, w którym warto się tym zająć? Jakie korzyści ich ominą, jeśli nie będą wdrażać uczenia maszynowego i nowych technologii w realne życie już teraz, tylko będą to odkładać na przysłowiowe jutro?

 

Norbert: To trochę jak z autobusem, który odjeżdża, jeśli nie wsiądziesz to zostaniesz na przystanku. Uczenie maszynowe to jest technologia, która zmieni sposób w jaki żyjemy. Popatrzmy co się dzieje teraz na świecie, szczególnie w środowisku biznesowym. Klienci oczekują szybciej, szybciej, szybciej i taniej, taniej, taniej. Oczekują, żeby usługa była zrobiona, dostarczona, zrealizowana szybciej. Przypominam tu mój przykład z wdrożeniami systemów ERP na początku naszej rozmowy. Żeby było taniej i bardziej indywidualnie względem ich potrzeb. Mając na uwadze, żeby było to tańsze, niestety nie da się tego zrobić za pomocą ludzi. Nie wiem, czy wiecie, że poziom segmentacji produktów, poziom segregacji klientów w typowym e-commerce, jeszcze 5 lat temu, zawierał kilkuset do kilku tysięcy końcowych klientów.

Teraz segmentacja i zachowanie behawioralne definiują usługi i produkty dedykowane do jednej indywidualne osoby. Takiej ilości danych nie jest w stanie w żaden sposób ogarnąć człowiek. Dane w jaki sposób klienci reagują na nasze produkty, czego potrzebują, jak oceniają produkty, dodanie jeszcze social media. Informacji jest bardzo wiele, dlatego włącza się tutaj machine learning. Technologia, która pozwala nam decydować w oparciu o ogromne ilości danych z różnych źródeł, decydować co danemu klientowi jak zaoferować, po to, żeby on kupował u nas, wracał i był z nami, a nie naszą konkurencją. To jest kwestia efektywności.

Zobaczcie, jak Amazon proponuje pewne książki, produkty w oparciu o historię twoich zakupów. To już było dawno temu. Zobaczcie w jaki sposób Facebook przeszukuje i proponuje na wallu danego użytkownika informacje co jest warte przeczytania w oparciu o de facto behawioralne zachowania. Te przykłady można mnożyć.

Mówię o tym, że jest to dedykowana oferta usług dla tego Kowalskiego, dla mnie indywidualnie, a nie dla całego segmentu. Indywidualnie dla mnie w oparciu o moje zachowania, w oparciu o ogromne ilości danych. To jest trochę tak, jak z tym przykładowym autobusem albo wsiądziemy do niego albo zostaniemy na przystanku, a ten kto będzie to miał po prostu nas zje.

Nie obawiałbym się sztucznych inteligencji, algorytmów czy sieci. To są bardzo proste rzeczy. Sieci neuronowe można budować w oparciu o obecnie dostępne oprogramowanie. Podam dwa przykłady. Google oferuje tensorflow – jako open source, Elon Musk i jego fundacja OpenAI również dzieli się doświadczeniem, pokazując, że ta technologia nie jest aż tak skomplikowana. Programiści uczą się jak to robić. Zbudowanie sztucznej inteligencji na moim Mac’u to jest kwestia kilku dni. Zbudowanie prostej sieci, która podejmuje, proponuje jakieś decyzje to nie jest rocked science. Te klocki są do ściągnięcia i wykorzystania już teraz. Oczywiście są wyspecjalizowane przedsiębiorstwa, które się tym zajmują, z których usług można korzystać, proponuję to robić. Dla mnie to jest no-brainer, świat idzie w tym kierunku i albo wsiądziemy do pociągu, albo zostaniemy na peronie.

 

Vladimir: Pytanie nieco powiązane, ale może z innej strony. Wiemy, że większość zawodów, które teraz znamy nie będzie wykonywana przez nasze dzieci, a już na pewno nie przez nasze wnuków. To znaczy, że ludzie zaczną tracić zatrudnienie, będą pojawiać się nowe miejsca pracy, ale trzeba będzie się adaptować. Jakie porady możesz dać pracodawcom i pracownikom? Jak sprawić by to przejście było jak najmniej bolesne?

 

Norbert: To nie jest tak, że to wydarzy się jednego dnia. Spójrzmy na przykład z autonomicznymi ciężarówkami. To nie jest tak, że wszyscy kierowcy wstaną rano np. we wtorek i pójdą do pracy, a tam będą stały ślicznie, nowe autonomiczne samochody i oni nie będą mieli pracy. Czytałem takie opracowania, które mówią, że jest to proces rozciągnięty na następne 20 lat. Nie demonizowałbym tego procesu. Natomiast, oczywiste jest, że trend jest już widoczny i ludzie reagują na to. Podam taki przykład. Sztuczna inteligencja jest o wiele bardziej efektywna od prawnika-człowieka w proponowaniu pewnych rozwiązań prawnych. Rozwiązuje one zadania prawne, szybciej i efektywniej niż prawnik, ale tylko te bardzo prostych rzeczy, takie jak kontrakty, umowy, itd.

 

Should We Let Robots Take Our Jobs?

 

W związku z tym, teraz na uczelniach prawniczych w Stanach dużo mniej ludzi składa aplikacje na te kierunki. Natomiast, specjalistyczni prawnicy M&A (Merges and Acquisition), due diligence oni będą ciągle potrzebni, ponieważ poziom komplikacji spraw stale rośnie. Wracam do przykładu IBM Watsona i rozpoznawania na podstawie zdjęć stadium i zaawansowania raka. To nie jest tak, że jutro wszyscy radiolodzy stracą pracę. To będzie, rozłożony w czasie, proces. W tym przypadku, to wyjdzie na lepsze pacjentom, diagnoza będzie postawiona bardziej skutecznie.

Samochody ciężarowe? Zdecydowanie bezpieczniej, szybciej i taniej. Powstanie dużo nowych zawodów. Profesja, która obecnie powstaje i będzie intensywnie promowana to nauczyciel sztucznych inteligencji. Ktoś będzie musiał je programować. Oczywiście są technologie i techniki, które pozwalają przenieść część sieci neuronowych z jednej maszyny na drugą, ale nauczanie nowych rzeczy to jest zawód, który będzie się rozwijał.

 

Trener sztucznych inteligencji to zawód przyszłości. Zawody, które znikają to, tak jak powiedziałem, prawnicy, kierowcy, długofalowo księgowi, itp. Zawody, które wymagają powtarzalnych czynności, które są jasno zdefiniowane, na pewno będą przez maszyny przejmowane. Zawody, które wymagają kreatywności, spojrzenia inaczej na dany temat, empatii na pewno będą się rozwijać. Trend jest taki, że ludzie, którzy obsługują innych w skomplikowanych tematach, na pewno będą niezbędni chociażby z powodu inteligencji emocjonalnej.

 

What will future jobs look like? | Andrew McAfee

 

Powinniśmy jako potencjalni pracownicy obserwować rynek pracy. Powiedziałbym tak, paradoks jest taki, że wszyscy teraz chcą być programistami. Wydaje się, że jest to zawód przyszłości. Patrząc na wzrastający poziom automatyzacji procesu budowania kodu w przyszłości nie będzie wcale potrzeba tylu programistów na świecie. Oczywiście będą oni potrzebni do bardzo wyspecjalizowanych, skomplikowanych zadań, ale ci, którzy tłumaczą architekturę systemu i wymagania użytkownika na kod, a to de facto 80% programistów, nie będą potrzebni. Automaty będą robiły to same. Rady? Patrzeć na to co się dzieje i uczyć się przez cały czas, przez całe życie. Czytanie książek, samodoskonalenie, nauka to jest to co powinniśmy robić nieustająco po to, żeby zawsze być o krok do przodu.

 

Vladimir: To są świetne porady. Wydaje mi się, że warto podkreślić jedną rzecz. Zgadzam się, że to nie nastąpi w jeden dzień, ale potrzebny jest czas – 5, 10 czy 20 lat. Natomiast, często nam się wydaje, że to będzie kiedyś, a później okazuje się, że to kiedyś właśnie nastąpiło dzisiaj.

Wpędzamy się w wir zwykłego dnia, powtarzamy stale tę samą czynność, przez to, że się nie rozwijamy, w którymś momencie nastąpi zderzenie z rzeczywistością i rynek powie, że w tej chwili nie jest potrzebne to co my potrafimy, bo istnieje maszyna, która zrobi to lepiej. W 100% zgadzam się z podejściem, że warto już teraz zacząć się uczyć niż czekać na kiedyś, bo faktycznie to wszystko będzie w pełni wdrożone za 15 czy 20 lat.

 

Norbert: Dodam jeszcze coś do mojej wypowiedzi. Zakładając, że maszyny będą przejmowały nasze różne zawody rynek pracy zmieni się dramatycznie. To jest debata, która teraz trwa na całym świecie wśród ekonomistów, czy na forum UE.

Bardzo aktualne i szeroko omawiane są propozycje jak gwarantowany dochód podstawowy.  Testowana jest koncepcja, która gwarantuje mieszkańcowi podstawowy dochód miesięczny, głównie po to, żeby mógł przeżyć, czy żeby mógł się uczyć. To co zarobi on dodatkowo będzie jego. Czy będzie to eksperyment udany czy nie, testy wykażą za parę lat. Bardzo wierzę, że jakiś ekwiwalent utrzymania tych grup społecznych musimy znaleźć.

Czy to będzie gwarantowany dochód podstawowy? Czy to będzie, uwaga, opodatkowanie robotów? Jeśli iść tym tokiem myślenia, roboty zabierają nam pracę więc mniej będziemy jako pracownicy odprowadzić podatku do państwa, a aparat państwa, bardzo upraszczając, utrzymuje się z podatków firm i ludzi. Państwo będzie mieć problem z utrzymaniem aparatu państwa, więc być może należałoby opodatkować pracę robotów?

 

Why we should give everyone a basic income | Rutger Bregman | TEDxMaastricht

 

Inny pomysł trochę trąci socjalizmem. Jest to gwarancja zatrudnienia. Wprowadzenie mechanizmu prawnego, który będzie wymuszał na pracodawcach gwarantowanie zatrudnienia pracownikom pewnych grup społecznych. Brzmi jak science fiction. Co do tego ostatniego nie jestem przekonany, ale te idee między gwarantowanym dochodem podstawowym albo opodatkowaniem maszyn albo gwarantowanym zatrudnieniem ciągle są omawiane i testowane.

Pewnie gwarantowany dochód podstawowy wygra, tym bardziej, że testy tej idei są na świecie prowadzone. Natomiast, na pewno w jakiś sposób będziemy zapewnić to minimum podstawowe, żeby ludzie mogli przeżyć. Oczywiście zakładając, że teza „roboty zabierają nam pracę” jest tezą prawdziwą i nie będziemy w stanie szybko się przebranżowić na nowe zawody. Napisałem na ten temat artykuł na mojego bloga, za chwilę będę publikował co to dokładnie jest i jak te idee się ścierają. Trochę taka kryptoreklama, polecam!

 

Vladimir: Dziękuję, też zostawię link do tego artykułu, gdy już się pojawi i zapraszam do zapoznania się z informacją. Norbercie, czego mogę Ci życzyć?

 

Norbert: Jest takie chińskie przekleństwo: „obyś żył w ciekawych czasach”. Ja wiem czego życzyć? Ja życzę sobie i Wam, Nam wszystkim, żebyśmy mogli się w tej nowej przyszłości, wśród otaczających nas technologii, różnych modeli rynkowych, odnaleźć i w przyszłości być dalej szczęśliwymi ludźmi. Być w centrum, znaleźć tę pasję – to tak długofalowo. A krótkofalowo życzyłbym sobie i Wam również, żebyśmy czytali książki. W książkach są zapisane idee ludzi, do których nigdy w życiu codziennym nie będziemy mieli dostępu. Tego życzę i sobie, i Wam i Tobie!

 

Vladimir: Dzięki, super porady. Życzę, żeby każdy z nas czytał więcej. Tutaj może warto dodać, nie chodzi o to, żeby przekładać kolejne strony tylko zastanawiać się. Czasami widzę taką skrajność, ludzie mówią, żeby czytać, ale nie do końca tłumaczą co to oznacza. Nie chodzi o to, żeby kupować książki i przeglądać strony, ale również zastanawiać się nad tym co się przeczytało.

 

Norbert: Tak, tak. Czytać ze zrozumieniem albo jak ktoś mówi: „Słyszałeś? Słyszałem, ale nie usłyszałem”. Czyli czytać ze zrozumieniem i wyciągać wnioski z tego, myśleć samodzielnie. To jest bardzo dobre. W natłoku danych, którymi jesteśmy zalewani nie brać niczego za pewnik. Wyciągać własne wnioski, myśleć samodzielnie w oparciu o książki, o idee, w oparciu o to budować sobie opinie samemu. Tak łatwo jest manipulować opinią publiczną w social media. Łatwo jest kupić pierdylion głosów na Facebooku albo Instagramie, które promują jakąś usługę, produkt. Warto myśleć i wyciągać samodzielnie wnioski.

 

Vladimir: Jak można znaleźć Cię w sieci? Gdzie działasz w Internecie?

 

Norbert: Jestem dostępny na tym blogu. Oczywiście nie wszystkim jestem w stanie odpowiadać. Na tym blogu toczą się różne dyskusje. Tam jestem dostępny, jeśli ktoś będzie miał jakieś wartościowe uwagi, temat, będzie chciał się ze mną zderzyć intelektualnie, zapraszam na bloga. Mam swoją stronę na LinkedInie i stronę publiczną na Facebooku, tam staram się regularnie odpowiadać. Jestem dostępny, tam zapraszam.

 

Vladimir Dziękuję Norbercie za świetną rozmowę i życzę sukcesów w nowym miejscu pracy!

 

Norbert: Dziękuję, dziękuję Tobie i Wam. Życzę Ci, żeby ten podcast się rozwijał i chętnie posłucham następnych.

 

Opublikowane za zgodą Vladimira.

 

Link do artykułu z podcastem

 

 

Skomentuj

4 comments

    • Norbert Biedrzycki  

      Bardzo dziękuje. Wiele z tych tematów traktowana jest po macoszemu lub z niedowierzaniem że będą miały na nas ogromny wpływ

  1. Adam T

    Naprawdę uważa Pan że w 2045 nastąpi ta osławiona superinteligencja, osobowość? Co to będzie dla nas znaczyło? Jest Pan jednym z niewielu którzy nie tylko ostrzegają i opisują to w czarnych barwach. Czy może bardziej chodzi o połączenie z maszynami? Skłaniam się ku temu że staniemy się cyborgami, połączeniem maszyn z tkanką biologiczną. Swoją drogą ciekawy wywiad

    -1