Światy zmiksowane, czyli witamy w rozszerzonej rzeczywistości

Zredukowanie roli technologii Augmented Reality do narzędzia służącego tylko rozrywce, byłoby błędem. W niedalekiej przyszłości AR może wspierać działy produkcji i marketingu, a w takich branżach, jak architektura czy przemysł, ujawni szybko innowacyjny potencjał.

Podziel się

facebook twitter google+ linkedin email
Blended worlds. Welcome to augmented reality Norbert Biedrzycki

Pierwsze skojarzenia z Augmented Reality (rzeczywistość rozszerzona) przenoszą nas do świata gier mobile. To nie powinno dziwić, do dzisiaj bowiem trudno zapomnieć o Pokemonach, dzięki którym wielu z nas dowiedziało się, że AR w ogóle istnieje. Jednak zredukowanie jej roli do narzędzia służącego rozrywce, byłoby błędem. W niedalekiej przyszłości AR może wspierać działy produkcji i marketingu, a w takich branżach, jak architektura czy przemysł ujawni szybko innowacyjny potencjał.

W największym skrócie, AR jest technologią, która „miksuje” rzeczywistość cyfrową ze światem, w którym przebywamy fizycznie. Obrazy z naszego fizycznego świata rejestrowane przez kamerę, zsynchronizowane zostają z komputerowymi grafikami i animacjami 3D. Realizowane jest to tak, abyśmy mieli poczucie jedności tych dwóch sfer. W odróżnieniu od rzeczywistości wirtualnej, która zanurzając nas w trójwymiarową symulację, odrywa nas od naszego fizycznego świata, rzeczywistość rozszerzona płynnie łączy dwa równoległe porządki. By poruszać się w świecie rzeczywistości rozszerzonej, wystarczy smartfon z odpowiednią aplikacją lub specjalne okulary.

 

Real stapia się z wirtualem

Docelowo ma być tak: zakładamy specjalne gogle (mają być coraz mniej rzucające się w oczy i docelowo podobne do zwykłych okularów) lub używamy smartfonu, na którym włączamy odpowiednie aplikacje i wyruszamy na spacer. W jego trakcie, bezpośrednio przed naszymi oczami (gdy używamy gogli) wyświetlają się nazwy pobliskich sklepów, restauracji, firm, łącznie z promocjami. Elektroniczne awatary personelu „wychodzą” nam naprzeciw, by zaprosić do wnętrza sklepu czy kawiarni. Może też być inna sytuacja: włączamy elektronicznego tłumacza zintegrowanego z aplikacją AR, kierujemy smartfon na przedmioty wokół siebie i otrzymujemy na zawołanie nazwy i ich tłumaczenia. Zamiast tradycyjnych narzędzi dydaktycznych, dostajemy konkret – świetne połączenie gramatyki z rzeczywistością. Przykłady możliwości, jakie daje rozszerzona rzeczywistość można mnożyć. Technologia ta z założenia ma dodawać rzeczywistości nowego, informacyjnego wymiaru. Nie chodzi więc tylko o zabawę, ale o wzbogacenie treści, poszerzenie naszego doświadczenia i pogłębienie wiedzy.

 

Blended worlds. Welcome to augmented reality Norbert Biedrzycki 1

Przykład zastosowania AR do przeglądów okresowych linii produkcyjnej

 

Jak poczuć doskonałość?

Chociaż idea AR już od kilku lat próbuje wyjść poza laboratoria technologicznych gigantów, nie brakuje problemów z zamianą teorii w praktykę. Rok temu pisałem o perypetiach Google Glass– produktu, który miał ambicję stać się pierwszym, masowo dostępnym urządzeniem, łączącym ze sobą obie te rzeczywistości. Specjalne gogle miały ułatwiać dostęp do wyszukiwarki internetowej, umożliwiać nagrywanie filmów i przekazywać do naszego mózgu mnóstwo informacji. Ale jednak nie do końca wszystko poszło gładko, a na decyzję o zawieszeniu tego projektu wpłynęło kilka czynników. Oczy użytkownika okularów męczyły się zbyt szybko. Pojawiły się wątpliwości prawne dotyczące ochrony prywatności (efekt używania kamery). Niespodziewaną, ale istotną kwestią, okazała się nieprzychylna reakcja osób na widok ludzi z nałożonymi goglami. Nie zakładamy ich masowo do dzisiaj, bo ciągle też nie zbudowano wystarczająco długotrwałej baterii, która mogłaby je zasilać. Wiele do życzenia pozostawia też kąt widzenia.

Tom Emrich, założyciel funduszu Super Ventures, którego misją jest inwestowanie w nowe technologie, skomentował problem z popularyzacją idei rozszerzonej rzeczywistości następująco: „Aby nowa rzeczywistość nas wciągnęła ważne jest, by rozwiązania cyfrowe umożliwiły wymieszanie wszystkich aspektów ludzkiego doświadczenia tak, aby w trakcie kontaktu z wirtualną treścią mieć poczucie, że obcujemy ze światem rzeczywistym”. W tych słowach zawiera się zapewne to, co może być największą przeszkodą w upowszechnianiu całego pomysłu. Żeby to wszystko zadziałało, żeby użytkownik „kupił” ideę, produkt musi być perfekcyjny. A ciągle nie jest. Obrazy 3D mają kłopoty z zakotwiczeniem się w świecie rejestrowanym przez kamerę, a tym samym wrażenia wzrokowe użytkownika nie zachęcają do kontynuacji zabawy.

Jest więc nad czym pracować, ale każdy rok dla tej technologii oznacza postęp, a czołowe firmy technologiczne się nie poddają. Wręcz przeciwnie – rywalizacja między nimi trwa w najlepsze. Do tego – poza główną areną – toczy się dynamiczne życie rzeszy start-upów, które też chcą mieć swoje pięć minut. Ostatnio zaprezentowana została nawet technologia, gdzie obraz wirtualny pokazywany jest bezpośrednio w soczewce kontaktowej.Czy ta nowość się przyjmie – zobaczymy.

 

Nie pokazujcie mi smoków

Jeśli chodzi o podejście mediów, niektórych przedstawicieli funduszy, a także firm, które zdecydowały się pracować nad rozwojem technologii AR możemy wymienić dwie postawy: sceptyczną i entuzjastyczną. Dystansu do obecnych trendów nie kryje dyrektor zarządzający funduszu Borealis Ventures, Jesse Devitt:. „Przestańcie pokazywać mi smoki. Jasne, że można takiego pięknego smoka zrobić. I jeśli się go ogląda za pierwszym razem, to robi on wrażenie. Ale ono mija. Pokażcie mi, że rozszerzona i wirtualna rzeczywistość dostarczają rzeczy użytecznych. Bo wielkie efekty wizualne nie oznaczają jeszcze, że będziesz zarabiał na nich pieniądze.”

Na przeciwległym biegunie znajdziemy opinie przedstawicieli start-upów i niektórych firm technologicznych, którzy mocno akcentują realne korzyści, jakie omawiana technologia może przynosić. Mając duży potencjał edukacyjny, informacyjny i marketingowy, może przyśpieszać wiele operacji w biznesie, tworzyć nowe sposoby promowania produktów czy nauki nowych czynności, ułatwiać pracę specjalistów i prowadzić do oszczędności w firmach.

 

Blended worlds. Welcome to augmented reality Norbert Biedrzycki 2

Przykład gry konsolowej wykorzystującej AR

 

Giganci nie rezygnują

O tym, by mimo wszystko marzenia stały się faktem, zabiegają nie tylko najwięksi na rynku: Microsoft, Apple, Facebook, Google, Amazon. W Stanach Zjednoczonych i w Azji można znaleźć sporo funduszy inwestycyjnych, które finansują prace związane z AR prowadzone przez start-upy. Pisząc te słowa, przeczytałem w Techcrunch o tym, że w listopadzie Apple zainwestował 30 milionów dolarów w startup Vrvana, który od kilku lat pracuje nad goglami do AR. Wcześniej firma z Cupertino przejęła udziały w takich firmach jak: Flyby Media, Metaio, Emotient oraz Faceshift. Konsekwencją ostatniej, listopadowej inwestycji ma być dalsze ulepszanie produktu – gogli i wprowadzenie go na rynek w 2020 roku, już do masowego użycia.

Warto tu jednak wspomnieć o dość świeżym wydarzeniu na rynku, które stanowi znaczący krok naprzód, jeśli chodzi o doskonalenie technologii. Kilkanaście miesięcy temu na rynku pojawił się wprowadzony przez Apple software Arkit, będący zestawem narzędzi, z którego mogą korzystać deweloperzy. Pozwala on na to, by przedmioty „nakładane” na obraz z kamery (postacie, bryły, infografiki, grafiki) lepiej się skalowały i naturalniej osadzały w rzeczywistości pokazywanej przez kamerę. Propozycja została dobrze przyjęta przez branżę deweloperską, a zwykli użytkownicy, którzy korzystają z systemu IOS 11, mogą ściągać aplikacje i gry, które wykorzystują technologię AR.

Konkurenci oczywiście nie śpią. Ponad rok temu Facebook przejął producenta gogli firmę Oculus VR, płacąc z nią 2 mld dolarów. Było to jedno z jedenastu przejęć dokonanych przez firmę Mark Zuckerberga. Dla umasowienia całego pomysłu najbardziej do tej pory przyczynił się Google, wypuszczając na rynek Google Cardboard. Okulary wykonane z kartonu, działają w oparciu o smartfon, który umieszcza się w środku. Ciągle trwają prace na projektem Tango, platformą, która ma umożliwiać nawigację wewnątrz pomieszczeń i tworzenie map trójwymiarowych.

 

Pieniądze w rozszerzonej rzeczywistości

Środki, jakie dotąd zainwestowały koncerny w rozwijanie tej technologii wskazują, że idea nie zostanie raczej szybko pogrzebana. Wręcz przeciwnie – coraz to nowe firmy włączają się do gry. Raport firmy Digi-Capital, która specjalizuje się w tematyce rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości, pokazuje znaczący wzrost inwestycji na tym obszarze. W 2016 roku firmy zaangażowane w prace nad omawianymi technologiami, zainwestowały 2,3 miliarda dolarów w ich rozwój, co oznacza trzykrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2015. Rok poprzedni okazał się zresztą kluczowy w dotychczasowym rozwoju branży ze względu na liczne przejęcia oraz dzięki temu, że idea rozszerzonej rzeczywistości trafiła do masowej świadomości (Pokemony zrobiły swoje). Według Digi – Capital do roku 2021 cały rynek omawianych technologii ma osiągnąć poziom 100 miliardów dolarów. McKinsey w raporcie o rozwoju tego rynku podaje, że Bank Goldman Sachs oszacował kapitalizację branży na poziomie 95 miliardów dolarów do roku 2025.

 

Poszerzamy przestrzeń, prezentujemy kształty

Nietrudno sobie wyobrazić, że rozwój AR będzie rozpalał w dalszym ciągu wyobraźnie twórców gier, którym kariera Pokemenów musiała mocno przemówić do wyobraźni. ARKit wprowadzony przez Apple z pewnością pomoże przedstawicielom branży gier na smartfony osiągać lepsze efekty wizualne, co będzie miało znaczenie w przekonywaniu użytkowników do całej idei.

Gry to jeden z największych obszarów, na których AR może dalej rozkwitać, ale nie jedyny. Wszystkie firmy, które w swojej działalności mają prezentację produktów, obiektów, ich rozmieszczanie w przestrzeni, czy też po prostu zajmują się produkcją – mogą korzystać w przyszłości z możliwości, jakie stwarza AR. Już dzisiaj najczęściej zadawane pytania o możliwości AR płyną ze strony firm architektonicznych, dla których symulacje w przestrzeni mogłyby się okazać bezcenne. W przemyśle, nowa technologia może okazać się przydatna wszędzie tam, gdzie istotną rolę odgrywają montaże wielu podzespołów. Nie mogą nie doceniać możliwości tej technologii przedstawiciele marketingu, dla który powstaje nowe narzędzie, które ma duży potencjał ku temu, by zrewolucjonizować sposób prezentacji produktów. Podczas zakupu kosmetyku spojrzymy na niego zaledwie kilka sekund, zyskując kompletne informacje o jego składzie chemicznym. Zastanawiając się, jak może prezentować się nowy płaszcz na sylwetce, nakierujemy na niego smartfon i ujrzymy wirtualną modelkę, która zaprezentuje nam jego walory. AR jest dzieckiem ery, w której liczy się maksymalna dopasowania usług do potrzeb klienta.

 

Efektywność, efektywność

Niedawno natknąłem się na sugestywny film, który porównuje efektywność pracownika używającego tradycyjnych instrukcji i tej samej osoby, która korzysta z dobrodziejstw Augmented Reality. W lewym kadrze mężczyzna naprawia urządzenie, a obok niego leży dużych rozmiarów książka (instrukcja czy schemat), po którą od czasu do czasu sięga w trakcie naprawy. W kadrze po prawej wykonuje on identyczną pracę, ale już bez pomocy książki. Zamiast niej korzysta z gogli, w których wyświetla mu się schemat urządzenia i wszystkie informacje potrzebne do naprawy. Efektywność mężczyzny, któremu pomaga technologia AR jest nieporównywalnie większa. Właśnie to ona może umożliwiać redukcję kosztów, oszczędność czasu, uproszczenie procesów – co w sumie brzmi jak solidny zestaw argumentów, by tej technologii dać zielone światło. AR w ciągu najbliższych kilku lat może przeżywać swoje przysłowiowe pięć minut.

 

Komputery skończą w muzeum?

A może za tym wszystkim kryje się jeszcze coś więcej? Autorzy wspomnianego raportu McKinsey stawiają tezę, że jesteśmy na drodze do technologii, która prędzej czy później zastąpi „mobile computing”. Czy w konsekwencji tradycyjne interfejsy przestaną być potrzebne i trafią do muzeum techniki? Może przełomem w rozwoju najnowszych technologii byłoby właśnie wyeliminowanie monitora i klawiatury, które dzisiaj pośredniczą w dostępie do informacji? Zarówno Mark Zuckerberg z Facebooka jak i przedstawiciele Microsoftu mówili kilkakrotnie o tym, że znany nam z codziennego użytkowania ekran – w naszym smartfonie, laptopie, telewizorze – stanie się kiedyś historią.Jeśli tak, to do obsługi urządzeń przestaniemy używać rąk, a w większej mierze korzystać będziemy ze wzroku i naszej wyobraźni. Dzisiaj mówi się o tym, że kariera AR będzie jeszcze przez jakiś czas rozwijała się w oparciu o korzystanie ze smartfonu. Czy natomiast za kilka lat zaczniemy masowo używać gogli – trudno wyrokować. A jeśli tak się stanie, to czy będziemy mogli kiedyś sterować przepływem informacji za pomocą wzroku?

 

Technologia przyszłości?

Nie mogę wskazać, jakie scenariusze zwyciężą w przyszłości, jeśli chodzi o rozwój tego zjawiska. Mamy do czynienia z wyrafinowaną technologią, która wymaga olbrzymiego nakładu pracy, ulepszeń i ogromnych inwestycji. Z jednej strony mamy wielki apetyt, który wyczuwa się w postawie technologicznych start-upów, po drugiej – ciągłą niepewność inwestorów czy wynalazki, które kosztują krocie, zostaną zaakceptowane przez masowego użytkownika. Nie wiadomo, czy okulary – które są tu podstawowym elementem układanki, przyjmą się. Być może kluczową rolę odgrywa tutaj mechanizm natury psychologicznej(nie chcę nosić żadnych okularów, ani nie chcę być przez nie obserwowany), który spowolni rozwój trendu.

Może też okazać się, że technologia ta zdobędzie uznanie u przedstawicieli kilku wyspecjalizowanych branż (architektura, przemysł, marketing), a użytkownik indywidualny wcale nie będzie miał ochoty na doznawanie uroków rzeczywistości wzbogaconej o warstwę wirtualną. Bez względu na scenariusze i czas potrzebny na ich realizację, uważam, że potencjał technologii AR jest olbrzymi.

 

Powiązane artykuły:

Sztucznainteligencja to nowa elektryczność

Uwielbiam bać się w kinie. Czyli moje ulubione filmy o Sztucznej Inteligencji

– Tylko Bóg potrafi policzyć równie szybko, czyli świat komputerów kwantowych

Machine Learning. Komputery nie są już niemowlętami

Niewidzialna pajęczyna wokół nas, czyli Internet Rzeczy

Rozszerzona Rzeczywistość. Widzieć więcej niż tylko Pokemona

 

Koncepcyjny przykład, jak rozszerzoną rzeczywistość można wykorzystać w przyszłości.

 

 

Skomentuj

24 comments

  1. Acula

    Dla zwykłego użytkownika najciekawsze jest wykorzystanie AR w codziennym życiu. Choć zapewne nie zdajemy sobie z tego sprawy, nową technologię wykorzystujemy np. oglądając zawody sportowe w telewizji. Podczas meczu piłkarskiego, na ekranie TV, wyświetlane są linie pokazujące jak daleko od piłki znajduje się mur.

    Rozszerzona rzeczywistość jest obecnie znacznie bardziej przydatna. Jeśli korzystamy z nowoczesnego telefonu, dzięki specjalnej przeglądarce AR, możemy odnaleźć restaurację lub sklep, poznać opinie o wybranym produkcie (i porównać ceny), a nawet znaleźć zaparkowany wcześniej samochód. Dzięki kamerze internetowej, nie wychodząc z domu, przymierzymy też ubrania dostępne w galerii.

  2. Alibaba

    Na razie rozszerzona rzeczywistość, głównie ze względu na swój nowatorski charakter przywołuje przede wszystkim „surrealistyczne” skojarzenia, jednak już wkrótce będzie szerzej wykorzystywana w codziennym życiu. Augmented Reality nie musi być bowiem traktowana jedynie jako chwilowo modny gadżet, którego użyteczność kończy się na wywołaniu entuzjazmu i zaciekawienia. Zgodnie z prognozami ekspertów, rok 2018 będzie sprzyjał dalszemu rozwojowi AR i odkrywaniu nowych zastosowań technologii. Na dzień dzisiejszy uznaje się, że rozszerzoną rzeczywistość można z powodzeniem stosować w wielu różnych dziedzinach, od marketingu aż po lotnictwo, jednakże najwięcej profitów z użycia nowej technologii może spodziewać się edukacja i szkolnictwo.

  3. AKieszko

    Sama idea nie jest nowa. Dawno, dawno temu podobne rozwiązanie wprowadził Google. Ale sie nie udało. Pamietacie google glass? Idealne dla kierowców do pokazywania rzeczywistego obrazu drogi. Prócz obrazu z kamery kierowca mógł zobaczyć jeszcze strzałki wskazujące dany manewr. Było super. Dlaczego sie nie przyjęło?

  4. CabbH

    Można na fenomen Pokemon Go spojrzeć z dystansu, a nawet z przymrużeniem oka. Miliony młodych ludzi biega po mieście ze smartfonami, by spotkać popularne stwory wymyślone niegdyś przez Nintendo. Ale to najnowsze zamieszanie pokazuje, że w całym procesie wdrażania idei AR znaleźliśmy się w momencie przełomowym.

  5. Adam T

    Augmented reality to też taki mokry sen dla wszelkiej maści marketerów. Możliwość nakładania w czasie rzeczywistym na prawdziwy świat cyfrowych materiałów reklamowych stwarza nieosiągalne wcześniej możliwości promowania produktów, ale stawia przed nami mnóstwo pytań związanych z ochroną prywatności użytkowników oraz osób, których wizerunek przez takie systemy będzie rejestrowany

  6. Jacek Czyz

    Patrząc na świat przez specjalne okulary lub soczewki, szybko dowiemy się, gdzie jest najbliższy sklep danego rodzaju. Poznamy też opinie od klientów oraz aktualne ceny i promocje. Szkopuł w tym, że najprawdopodobniej doprowadzi to do przepełniania cyfrowego obrazu świata wszechobecnymi reklamami. Czyli nie dość, że nasze otoczenie już jest pokracznie zeszpecone kolorową agresją plakatów, billboardów i ulotek, to jeszcze będziemy musieli to znosić w rozszerzonej rzeczywistości.

  7. Robert Kaczkowski

    Google Glass nie trafiło jeszcze do otwartej sprzedaży, już wzbudza kontrowersje na całym świecie. Ludziom uczulonym na kwestie ochrony prywatności nie podoba się możliwość niemal niezauważalnego robienia zdjęć widzianym przez okulary osobom. Słusznie dostrzegają, że kolejnym krokiem może być skanning twarzy i zdobywanie w ten sposób osobistych informacji o konkretnym człowieku.

  8. Jacek B2

    Rozszerzona rzeczywistość to ogromna szansa na ulepszenie edukacji. Już powstają interaktywne podręczniki, które dzięki specjalnej aplikacji na tablecie mogą wyświetlać dodatkowe, atrakcyjne wizualnie treści. Rozwiązania z dziedziny augmented reality z powodzeniem usprawniłyby korzystanie z bibliotek czy zwiedzanie muzeów.

  9. Grzegorz Wiatr

    To zdecydowanie przyszłość. Ale ile ludzi bedzie chciało zostać i nie wrócić z AR/VR do prawdziwego świata? To bedzie problem społeczny

  10. Grzegorz Wiatr

    Już dziś dostępne są rozmaite gry miejskie, w których przeróżne miejsca w okolicy stają się tłem dla opisywanej na ekranie smartfona fabuły. Z pewnej odmiany technologii rozszerzonej rzeczywistości korzystają produkcje wydane na japońską konsolę Nintendo Wii, która pozwala na uprawianie sportów – np. tenisa lub nawet skoków narciarskich – bez wychodzenia z domu i specjalistycznego treningu. Ruchy gracza przetwarzane są na obraz na monitorze, na którym toczą się wirtualne zawody.

  11. Andrzej_Ko

    Wszystko wskazuje na to, że technologia rozszerzonej rzeczywistości jest jednym z najważniejszych przyszłościowych trendów. Polega ona na wzbogaceniu otaczającego nas świata o praktyczne informacje, pomocne w zadaniach profesjonalnych lub w prozaicznych, codziennych zadaniach – takich jak opisane na wstępie zakupy. Do tego celu niezbędny jest jakiegoś rodzaju komputer (np. smartfon, tablet lub wbudowany w okulary chip) oraz wyświetlacz. W kwestii tego ostatniego pojawiło się mnóstwo koncepcji – do najlepszych należą okulary Google Glass

  12. Karel Doomm2

    Many people deving for AR right now are indie devs and small studios, so maybe they don’t have the resource to pull out all the stops on optimized assets creation.

    But it’s mostly the processing. The SLAM based tracking in ARKit and ARCore are using up a lot of computation resources. Furthermore, this computation really heats up the device really quickly, meaning the system will throttle the processor, meaning the tracking will start to break down completely. For the foreseable future it’s going to be back to balancing number of objects to the renderer and the complexity of those object. Also smaller and simple textures.

    One more thing, ARKit is available to the iPhone 6S as well as the iPhone X. Many simple things barely run on the 6S. More devices means having to support those devices. Just like mobile web.